Historia uczestnika

Maciej Sajdak, który uczestniczył w moich szkoleniach, postanowił podzielić się ze mną, moim zespołem oraz Wami swoimi przeżyciami i niezwykłą historią. Maćku, bardzo Tobie dziękuję za te słowa! Zapraszam do lektury!

„Już wcześniej, przed pierwszym moim szkoleniem u Mateusza, słyszałem dużo pochlebnych opinii na jego temat, dlatego przychodząc na praktyka, a później mastera, spodziewałem się dostać konkretną wiedzę, najnowsze, najbardziej aktualne i działające technologie i dostałem to, ale dostałem też o wiele więcej.

Podczas mastera (styczeń 2012), zgłosiłem się na ochotnika do zademonstrowania przez Mateusza sposobu pracy ze snami. Myślę, że w tamtym momencie, na początku demonstracji, ani ja, ani nikt z osób uczestniczących w szkoleniu, nie był w stanie przewidzieć rezultatów naszej pracy. Po pierwsze dlatego, że zgłosiłem się z całkiem innej przyczyny niż ta, która okazała się rzeczywistym powodem mojej obecności, a po drugie, efekty tych kilkudziesięciu minut rozmowy (po kilkanaście minut przez 3 kolejne dni) zamanifestowały się w sposób naprawdę niezwykły… W pewnym momencie, kończąc prace ze mną, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, Mateusz powiedział: „Mam nadzieję, że zaprosisz mnie na chrzciny twojego dziecka”. 1378511_537057303031087_130177360_nPamiętam, że pomyślałem wtedy, że to raczej mało prawdopodobne, by mój problem już został rozwiązany i że to byłoby zbyt proste, by było prawdziwe, ale okazało się, że te początkowe wątpliwości, które miałem (również wyrażane przez niektórych uczestników szkolenia), nie wpłynęły na efekt końcowy i przetransformowały się w niczym niezmąconą pewność w to, że wkrótce zostanę ojcem…

I rzeczywiście, w ciągu 3 miesięcy od zakończenia szkolenia, moja żona zaszła w ciążę, choć wcześniej, po prawie 3 latach starania się o dziecko i konsultacjach ze specjalistami medycyny konwencjonalnej, wszyscy lekarze sugerowali, jako jedyne sensowne rozwiązanie – in-vitro. Dobrze pamiętam moment, w którym dowiedziałem się, że spodziewamy się dziecka – była to jedna z najszczęśliwszych chwil mojego życia…

Mam nadzieję, że mój przypadek zainspiruje i da nadzieję innym parom, które tak jak kiedyś my, starają się od dłuższego czasu o upragnionego potomka.

Abstrahując od tego, jak by nie patrzeć, „efektu ubocznego” szkolenia, zyskałem rownież niecodzienną wiedzę, entuzjazm i nowe, świeże spojrzenie na ludzi i otaczający nas świat.

Czy warto pójść na szkolenie do Mateusza? Przypomina mi się tu zdanie wypowiedziane przez moją znajomą, która zapytana o to, odpowiedziała, że gdy już raz ktoś pójdzie na szkolenie do Grzesiaka, to każde następne, prowadzone przez kogoś innego, wyda mu się nudne – zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%!
Mateusz jest nie tylko niezwykłym nauczycielem, coach’em ale przede wszystkim prawdziwym człowiekiem, którego wiedza i umiejętności zadziwiają i są źródłem inspiracji. Czas spędzony na jego szkoleniach jest zbiorem niezwykłych momentów, które tworzą niepowtarzalny i profesjonalny klimat.

Mateusz – jeszcze raz serdecznie Ci dziękuję w imieniu naszej trójki i życzę dalszych sukcesów!”

Do czego jesteś stworzony?

Jeśli będziesz oceniał umiejętności ryby po tym, jak wspina się na drzewa, spędzi ona życie myśląc, że jest beznadziejna. 
Zdjęcie prezentuje slajd z prezentacji szkolenia Success and Change. Zawiera pytania które pomogą Ci odkryć jaki dar posiadasz. Podziel się swoimi odpowiedziami z innymi i wydobywaj z siebie to, co w Tobie najlepsze.
10297715_620415201361963_7496361594183361749_n

Nigdy nie chciałem

11Nigdy nie chciałem mieć związku z przeciętną kobietą, ale mądrą i atrakcyjną, taką bym się nią chciał chwalić przed innymi.
Nigdy nie chciałem zarabiać średniej krajowej, chciałem być milionerem, miliarderem, mieć swój własny samolot i wiedzieć że stać mnie na wszystko co sobie wymarzę.
Nigdy nie chciałem spać pod namiotem, mieszkać w małej kawalarce, wyjeżdżać na wakacje nad polskie morze i nudzić się jak mops na plaży pijąc piwo. Chciałem domów zagranicą, podróży w egzotyczne miejsca, próbowania ciągle czegoś nowego.
Nigdy nie chciałem mieszkać tylko w jednym kraju, bo nigdy nie uważałem się za obywatela jednej nacji ale całego świata.
Nigdy nie chciałem mieć głupich ludzi dookoła siebie. Marudnych, negatywnych, ciągle niezadowolonych.
Nigdy nie chciałem mieć normalnego ciała na którym pojawia się co roku nowa fałda tłuszczu, ale mieć pokazowy sześciopak bym z dumą rozbierał się przy mojej partnerce.
Nigdy nie chciałem spędzać czasu w pracy której nienawidziłem z ludźmi z którym nie łączyła mnie żadna wizja, robiąc niepotrzebne rzeczy dla szefa który miał mnie w dupie. Chciałem pracować tak, by nie istniał czas, z pasją i przydatnością dla innych, z ludźmi którzy są mi bliscy.
Nigdy nie chciałem być po prostu jednym z wielu, chciałem zmienić świat, stać się bohaterem i wzorcem dla innych, punktem odniesienia dla przyszłych pokoleń. Chciałem być zapamiętany przez historię.

I dlatego postanowiłem coś z tym zrobić. Bo skoro tego nigdy nie chciałem, to dlaczego to miałem?

Przestałem podchodzić do przeciętnych kobiet tylko dlatego że wiedziałem że mnie nie odrzucą i zacząłem rozmawiać z tymi które uważałem za piękne. Musiałem zwalczać wstyd, starać się, lepiej wyglądać, nauczyć się elokwentniej mówić, mieć większą klasę. Przestałem więc być prostakiem, narcyzem, chłopczykiem. I znalazłem taką kobietę.

Przestałem pracować dla kogoś innego, narzekać na szefów i polityków. Kombinować jak przyoszczędzić małe pieniądze, być dusigroszem. Konfrontowałem się ciągle z lękiem że kiedyś zabraknie, że ktoś zabierze. Przestałem być zazdrosny i źle życzyć tym którym się udało.

Przestałem robić to co wszyscy i się przejmować tym czy im się spodoba. Nie słuchałem rodziców którzy odradzali stopa w Turcji, embarga gdy na łódce przepłynąłem z Florydy na Kubę, przewodnika który sugerował odpuszczenie odwiedzania terenów plemiennych w Pakistanie. Najpierw wydawałem pieniądze a potem się martwiłem jak je oddać. Zawsze oddawałem.

Walczyłem z wewnętrznym zakompleksionym Polaczkiem jeżdżąc zagranicę. Przestałem narzekać że Niemcy mają lepiej i podwinąwszy rękawy nosiłem u nich ciężkie meble. Zrezygnowałem z ucieczki w historie pt. talenty językowe i zakuwałem jak młotek słówka w językach obcych. Skonfrontowałem się z lękiem że w innym kraju wszystko będę musiał zaczynać od początku. Bo to prawda.

Przestałem marudzić, zacząłem dziękować. Przestałem być negatywny, zacząłem być bardziej racjonalny i wesoły. Przestałem szukać poklasku bo zrozumiałem że ten dostanę tylko od tych którzy jeszcze nie znaleźli go w sobie. Zacząłem uśmiechać się do ludzi, czasem zupełnie obcych, mówić do nich inaczej niż wszyscy. Przestałem ich krytykować w mojej głowie.

Przestałem przewracać się w łóżku z boku na bok jak dzwonił budzik i szukać tysiąca powodów dla których warto było spać nadal. Szedłem biegać i ubierałem się ciepło, bo czasem wtedy padał śnieg. Im było zimniej, tym bardziej pochylałem pod niego twarz. Przestałem się identyfikować z tym czy jest zimno czy gorąco, czy mi się chce czy nie. Po prostu. Trzeba było zrobić trening.

Przestałem się zastanawiać kiedy wyjątkowi ludzi mnie znajdą tylko zacząłem ich szukać. Poświęcałem żmudne godziny by przygotować oferty wideo do innych krajów. Przestałem być niewolnikiem mego wykształcenia i zrozumiałem, że muszę stworzyć sam swoją pracę.

Przestałem się poniżać i udawać, że nie ma we mnie wyjątkowości. Że jestem na tej planecie z jakiegokolwiek innego powodu niż jej zmiana na lepsze. Przestałem się bać słów: Jest we mnie magia. Miłość. Jestem stworzony do Wielkich Rzeczy. I zacząłem tak mówić do innych. A oni zaczęli je mówić do mnie. I mi uwierzyli. Bo ja przestałem się oszukiwać.

Nazywam się Mateusz Grzesiak. Niedawno się urodziłem.

Przypadki

10170965_616102925126524_8426936159162523188_nNie istnieją w moim świecie! Wierzę że wszystko w tym perfekcyjnym świecie jest skutkiem jakiejś przyczyny. Po prostu z braku obrazu całości nie rozumiemy dlaczego dzieją się pewne rzeczy i nie znamy ilości zmiennych które na nie wpływają. Wiem natomiast że wszystko co się dzieje jest i po coś (często nie wiem jeszcze po co, ale wiem że to ważne) i z czegoś wynika.

Ścieżka by robić więc „przypadki” jest taka:

1. Użyj wyobraźni – pomyśl co chcesz mieć w życiu. Wyraź to pragnienie ciałem, głosem, namaluj je, napisz, opowiedz o tym znajomym i rodzinie. Wszystkie powyższe techniki to metody programowania mózgu.
2. Podejmij działanie – dla każdego bohatera myśl=działanie, więc zacznij teraz swoje myśli realizować. Pojaw się w miejscach które sobie wyobrażałeś. Zachowuj się tak jak ludzie z którymi chcesz przebywać. Stwórz świat z wyobraźni – naprawdę.
3. Przeżywaj „przypadki”, czyli efekty swych działań. I, tak jak ja, spotkaj Dolpha Lundgrena na imprezie!

Jakiś czas temu, planując nowy rok, zapisałem na kartce: pracuję z ludźmi którzy mają największy wpływ na ten świat. I zacząłem podejmować działania idące w tym kierunku: zmieniłem profil klientów, zacząłem bywać w innych miejscach, a nade wszystko zacząłem rozwiązywać innego rodzaju problemy. Każdy segment, czy to finansowy, społeczny czy świadomości, ma swoje cechy charakterystyczne i bez odpowiedniej wagi problemów nie jesteśmy w stanie dotrzeć do ludzi którzy nas interesują. Przykładowo, jeśli chcesz uczyć się od ludzi którzy są na świecie najlepsi, musisz liczyć się z tym że są to silne osobowości, które mają własne zdanie. Co jest ich problemem? Co boli najbogatszych i najsilniejszych? To, że nie mają od kogo dostawać prawdziwego feedbacku! Bo albo inni ich widzą jak guru albo ich atakują bo im zazdroszczą. Tak więc stwierdziłem, że ja im będę mówił to co naprawdę uważam, to im rozwiążę problem braku prawdziwego feedbacku. I to był strzał w dziesiątkę!

Zacząłem to robić, stałem się atrakcyjny dla nowego segmentu klientów. Zacząłem im pomagać rozwiązywać ich problemy. Oni żyją w innym świecie, do którego automatycznie zacząłem przynależeć. Poszedłem na imprezę w Marbelli w Hiszpanii ze wspaniałym klientem, dla którego pracuję. Bawiłem się, rozmawiałem, nade wszystko uczyłem. I budowałem kontakty. Krótko mówiąc, realizowałem moje wyobrażenie pt.: pracuję z ludźmi którzy mają największy wpływ na ten świat. I nagle widzę przy barze stoi aktor na którego filmach się wychowywałem. To buch, podchodzę z wdzięcznością i uśmiechem na ustach i robimy sobie fotkę.

Z punktu widzenia prawa przyciągania podobne przyciąga podobne. Miałem takich „przypadków” masę: na stopa zabrał mnie kiedyś w Jordanii premier kraju akurat jadący na zakupy, niedawno w Warszawie byłem w restauracji i w toalecie spotkałem 50 centa, trafiłem na ulicy na Wojewódzkiego gdy prowadziłem szkolenia w Tel Awiwie w Izraelu… I teraz Dolph Lundgren. Super! Rozumiem już metaforę – to ja powoduję, na jakimś głębszym poziomie, te sytuacje. Za jakiś czas będę gwiazdom hollywódzkim robił coachingi:-))

Dlatego przypadek = wyobraźnia + działanie!!!
Ściskam Was serdecznie i życzę ogromnej ilości przypadków!!!

Rocznica

10168236_614630988607051_4718291306439465602_nOkrągłe daty są celebrowane na różne sposoby. Ja obchodzę 4 rocznicę małżeństwa z kobietą która sprawia że chcę być jej mężem. A ponieważ jesteśmy razem 6 lat, a od 4 jesteśmy małżeństwem, jest to świetny powód by dać Wam 24 strategie które pomogą Wam w związkach (i nie tylko!).

1. Nie patrz na partnera przez swój pryzmat. To co działa na Ciebie niekoniecznie musi na niego.
2. Nie znajdziesz księżniczki/księcia z bajki – NIGDY. Daruj sobie i naucz się kochać tego, z kim jesteś.
3. Nie używaj seksualności z nikim innym niż własnym partnerem albo przestanie Cię on pociągać.
4. Zawsze mów co naprawdę czujesz i myślisz.
5. Nie obwiniaj.
6. Relacje są jedną z najlepszych form (luster) na poznanie prawdziwego siebie.
7. Rób niespodzianki i zaskakuj drugą stronę.
8. Uprawiaj systematycznie seks.
9. Wychodźcie razem na randki.
10. Przeżywajcie razem trudne momenty. Im więcej razem przeżyjecie, tym bardziej zżyci będziecie.
11. Zapomnij o fochu. Wydoroślej i komunikuj się jak dorosły człowiek.
12. Wszystko czego nie dajesz partnerowi zaspokoi on sam sobie lub ktoś inny mu to zrobi. Wniosek: pomagaj partnerowi w realizacji jego potrzeb pamiętając też o swych granicach.
13. Nigdy nie ograniczaj drugiej strony, niech dzięki Tobie bardziej staje się sobą.
14. Niczego nie zabraniaj, ale informuj o swoich granicach i jasno je wyznaczaj.
15. Znajdź kogoś kto ma podobne do Ciebie problemy życiowe i jest na podobnym etapie życia, inaczej nie znajdziecie części wspólnej.
16. Ustalcie zasady finansowe – pary najczęściej się kłócą o pieniądze.
17. Dbaj o siebie. Jeśli jesteś kobietą, bądź seksy, zadbana, a Ty jako mężczyzna schudnij i umiej się dobrze ubrać.
18. Jeśli nie rozwiążesz jakiegoś problemu komunikacyjnego między Wami, to wyjdzie przy następnej okazji. Rozwiązuj więc od razu konflikty.
19. Spędzajcie czas razem, nawet jeśli jest to głupie siedzenie przed telewizorem.
20. Dziel się swoim życiem i przeżyciami z drugą stroną.
21. Nie wyolbrzymiaj problemów, nic nie jest tak straszne w rzeczywistości jak w głowie.
22. Nie używaj słów: nigdy, zawsze, wszędzie – gdy mówisz o problemach.
23. Nie bój się nazywać rzeczy po imieniu, dawaj zdrowy i przydatny feedback.
24. Nie jesteś mądrzejszy niż ustawa przewiduje, więc weź na luz – wszyscy czasem są głupi, nie czepiaj się i nie miej pretensji do drugiej strony za coś, co pewnie też byś sam popsuł.

Te 3 rzeczy…

11Są kluczowe w rozwoju. Przeczytaj, przemyśl, zastosuj. 

1. Dojrzej emocjonalnie

Przestań zachowywać się jak dziecko: użalać się, narzekać, obwiniać świat za problemy, atakować siebie lub innych, sztucznie się wychwalać lub poniżać, manipulować, uciekać od odpowiedzialności za własne życie, liczyć na to że ktoś/coś Cię zbawi, strzelać fochy, budować kosztem innych. Czas dojrzeć emocjonalnie, żarty się skończyły i dorosły człowiek taki jak Ty musi myśleć i działać w dorosły sposób. Bycie dzieckiem będzie Cię ograniczać bo zabierze dostęp do efektywniejszych sposobów komunikacji. Mów co myślisz i czujesz, nie graj w „jak mam im to przekazać”, nie rób na siłę wrażenia, bądź szczery i otwarty, nie politykuj, nie wchodź w gry.

2. Miej twardą dupę

Bo życie Cię będzie w nią kopać, a im wyżej będziesz, tym mocniej. Żarty się skończyły, każde działanie ma konkretne konsekwencje i popełniane błędy nie oddziaływają już tylko na Ciebie, ale na innych dookoła. Jeśli Ciebie boli, cierpią też inni, jeśli Tobie idzie źle, inni za to płacą rachunek. Czas się wzmocnić, szybciej podnosić, przestać być cierpiętnikiem i egoistą myślącym: „to mój problem” i „jest największy na świecie”. Nie ma czegoś takiego jak „twój problem”, wszyscy mają do przeżycia to samo życie i choć w różnych formach, to jednak spotykają takie same energie jakich muszą doświadczyć i je opanować. Myślenie „mój problem” to gra ego które identyfikuje się z czymś co tak naprawdę dotyczy wszystkich. Wzmocnij swój tyłek, weź odpowiedzialność za siebie i za świat i działaj.

3. Przestań myśleć czy inni Cię zaakceptują

Bo nie zaakceptują. Daruj sobie myślenie że inni będą Cię chcieli, bo nie będą. Chęć zaimponowania innym, szukanie ich akceptacji albo miłości, próby zdobycia kogoś to droga donikąd powodującą utratę koncentracji i zdradzanie swych ideałów. Świat jest pełen różnych ludzi, niektórzy z nich są wyjątkowo tępi i nie licz na to że ludziom spodoba się to co robisz lub jak to robisz. Zawsze będą tacy którzy uznają że jesteś głupi lub nie taki jak według nich powinieneś, a Ty musisz mieć umiejętność robienia swojego. Jeśli będziesz chciał by inni Cię polubili będziesz szary i przeciętny, a ludzi bez wyrazistych osobowości się nie zapamiętuje. Tak więc, daruj sobie i skup się na tym, co masz w tym życiu do zrobienia. Gwarantuję Ci, że im bardziej konkretny i niepowtarzalny się staniesz, tym więcej nienawiści, zazdrości i innych negatywnych energii doświadczysz. Więc fuck it, rób swoje.

Pytanie

1898251_603322553071228_1665531172_nMaciej zadał mi takie pytanie: Czy przynależysz do jakiejś religii? Ludzie sukcesu często odrzucają bóstwa na rzecz prawa przyciągania/wiary w samego siebie/ateizmu. Jak to jest z Tobą? Jezus, Budda, czajnik russela? W co tak naprawdę wierzysz?

Maćku, nie przynależę do jednej religii, tak samo jak nie jestem wyznawcą jednego systemu. I choć odnajdziesz we mnie człowieka wszechstronnie (3 fakultety) wykształconego, z masą certyfikatów i kursów, z wieloma doświadczeniami, to i tak pozostaję neutralny, pozostając poza ekstremami. Czerpię z buddyzmu, z katolicyzmu, z sufizmu, z psychologii, z szamanizmu, z medycyny, filozofii i całej rzeszy dyscyplin, bo wiem, że inteligencja to wynik synergii wszystkich dyscyplin. Ludzie zajmujący się jedną dziedziną wcześniej czy później będą jej wyznawcami, a mnie nie interesuje religia (albo nauka), by być jej wyznawcą, ale wziąć określone modele, które w dany sposób wzbogacą życie moje i innych.
Wierzę w to, że jesteśmy kimś więcej niż to, co sądzimy na swój temat. Wierzę, że jesteśmy dopiero na początku odkrywania tego co to znaczy „być”. 

Następny poziom

1947694_601470399923110_1638195740_nTo było zakrzywione koło. Gdy miałem 6, może 8 lat, chodziliśmy po Koszalinie za grupą niemieckich turystów, patrząc na nich jak na kuriozum, z nadzieją, że może zgubią markę i będziemy bogatsi. Z Berlina ojciec przywoził kebaby tureckie, Haribo i jogurty. a ja nie wiedziałem, co to było. Dla urodzonego w komunizmie małego Polaka to był szczyt marzeń.


Kilkanaście lat później wylądowałem w Bonn na studiach, nosiłem meble i pracowałem w fabryce metalurgii, wykonując ten sam ruch rękoma kilka tysięcy razy dziennie przez pół roku. Pieniądze, jak na tamten okres, były niebotyczne, to było 10 Euro za godzinę pracy!
Ale konsekwencja w działaniu, marzenia i inteligentna praca przecierały kolejne ścieżki. Oto zdjęcia z występu przed ponad 2000 osób, w języku angielskim, w Berlinie, gdzie już nie ganiałem za bogatymi Niemcami.

Teraz to oni chcieli sobie ze mną robić 10007491_601470466589770_931486347_nzdjęcia, gdy po owacji na stojąco schodziłem ze
sceny…

Zaczął się nowy poziom w mojej karierze.
Ściskam Was, gratuluję sobie i nam wszystkim.

 

Ewolucja rynków: Brazylia

1743664_594699820600168_1021669949_nGdybym nie pracował poza Polską, to bym o tym nie wiedział. A tak, to mogę to zobaczyć: istnieje coś takiego jak mentalność rynku.

Ostatni rok to eksploracja Brazylii. Rynek, na którym nie istnieje konkurencja, bo coaching jest dopiero początkujący. Na którym czuję się jakbym jako karate mistrz z piątym danem otwierał swoje dojo i zaczynał wszystko dopiero tworzyć. Gdzie ludzie już dojrzali do tego, że chcą się rozwijać i tego potrzebują, i dopiero zaczynają boom na rozwój, ale jeszcze nie mają ani trenerów, ani coachów, ani forów, ani świata rozwoju osobistego. Inaczej niż na rynku meksykańskim, gdzie ludzie dopiero zaczynają rozumieć w ogóle potrzebę rozwoju – gdy tam zaczynałem wiele lat temu przebicie się do mentalności społecznej, że rozwój jest potrzebny, było walką z wiatrakami, bo ludzie mieli potrzeby z zupełnie innego poziomu (np. wyjechać na wakacje i zrobić zakupy).

Każdy rynek jest jak osoba. Można ją lubić, kochać, nienawidzić, można przechodzić obok niej obojętnie. Każdy rynek myśli w określony sposób, ma własne wartości, którymi się kieruje. Jeśli znajdziesz więc taki rynek, który jest podobny do Ciebie, to wtedy się doskonale zrozumiecie. Powstanie z tego związek, relacja mężczyzny z kobietą, z której powstaną dzieci – różne firmy, instytucje, organizacje. Brazylia jest wielka, nieodkryta, dopiero się rozpędzająca. Ma przeogromny potencjał, na moje oko jest to, obok kilku krajów Pacyfiku, najlepszy rynek na świecie w tej chwili. Jest chłonna, otwarta, chcąca pędzić. Wychodząca z trudnej przeszłości, zmieniająca mentalność z lokalnej na globalną. Jest bezpośrednia, silna, bardzo konkurencyjna.

A jakie ma problemy? Jest zdezorganizowana, skorumpowana, egocentryczna – nie rozumie, że dziś era słabych jednostek się skończyła (koniec ery pracownika) i zaczęła era silnych członków zespołu. Że dzisiaj albo idziesz globalnie, albo umierasz, że kończy się „narodowość” rozumiana jako zamknięta na sobie samej mentalność. Brazylia jest też bardzo głodna sukcesu którego nie miała, idąc z mentalnością kraju trzeciego świata za plecami wierzących w siebie gigantów, czyli byłych najeźdźców (Ameryki, Niemiec, itd.). Brazylia nie zna angielskiego, więc jest odizolowana, ale bardzo chce przynależeć do międzynarodowej społeczności, w której będzie mogła pokazać na co ją stać. Gdy przejdzie na etap wiary w siebie i swoje możliwości, stanie się graczem, z którym wszyscy będą się musieli liczyć.

Przez najbliższe kilka lat mój focus będzie tutaj, potem zacznę się interesować Afryką (jej czas jeszcze nie przyszedł). Zbuduję w tym kraju taką sieć trenerską jak w Polsce przed laty, tworząc kadrę trenerów prowadzących swoje i moje biznesy.

Jestem tu, bo jest tu ogromny potencjał, mentalność ludzi jest zupełnie inna niż w Polsce i stwarza nieporównywalnie inne możliwości.

W tym wszystkim jest jeszcze jedna niesamowita rzecz. Jestem tutaj absolutnie sam – wszedłem do sklepu z najlepszymi zabawkami i jestem jedynym klientem! Magia.

Przedsiębiorczość

1653572_591944107542406_259881599_nPrzedsiębiorczość, czyli „branie się przed” – przed zajściem sytuacji, na które chcemy zareagować. Jest dla mnie podejściem do życia, składającym się z:

– obrotności: czyli umiejętności widzenia świata z różnych perspektyw, 360 stopni (stąd wyraz: obrót). 

– elastyczności: konieczności adekwatnej zmiany do środowiska, w którym aktualnie funkcjonujemy, a nigdy świat nie zmieniał się tak szybko jak teraz.

– nastawienia na cel: konkretnego, konsekwentnego dążenia do zrealizowania określonych planów.

– koncentracji: zebrania zasobów i ukierunkowania ich, bez utraty czasu i energii na rozpraszanie się.

– odpowiedzialności: brania losu w swoje ręce bez przerzucania winy na innych czy na czynniki zewnętrzne. Ludzie przedsiębiorczy tego nie robią.

– empatii: wyczucia ludzkich problemów i umiejętnego ich rozwiązywania. Każdy ludzki problem jest okazją do zarobienia pieniędzy poprzez jego rozwiązanie.

– latania: metafora, której używam, by mówić o zarządzaniu światem materialnym przez duchowy. Jednym z jej aspektów jest uwalnianie się od przywiązania, czyli odpuszczanie światu materialnemu, który zaczyna nas ograniczać. Przykład: zmienia się rynek, trzeba zamknąć biznes bez ciągnięcia za sobą ogona. Przywiązanie na to nie pozwala.

Przesyłajcie w komentarzach swoje spostrzeżenia i opinie na temat przedsiębiorczości, zapraszam!