Wymagaj!

Słowo „wymagać” dosłownie oznacza „uzewnętrzniać moc” i jest związane z pokazywaniem człowiekowi że posiada on potencjał z jakiego może korzystać. Efekt Rosenthala w psychologii wskazuje, że im większe Twoje oczekiwania w stosunku do ludzi, tym lepsze są ich wyniki.

Dlatego wymagam! Od żony, by była atrakcyjną, mądrą, fascynującą partnerką oraz wspaniałą i kochającą mamą dla naszego dziecka. Od sprzedawców, by podnosili poprzeczkę i osiągali lepsze wyniki, bo tylko w ten sposób mogą rosnąć i stawać się lepsi. Od uczniów, którzy jednego dnia dostali materiał i drugiego już mogą wiedzieć jak robić pewne rzeczy. Od opiekuna mojego rachunku bankowego, by mi przedstawiał systematycznie lepsze oferty i dbał o moje pieniądze. Od Wietnamczyków codziennie sprzedających mi kurczaka, by robili mi promocje jako stałemu klientowi, dawali więcej surówki i cieszyli się z mojej obecności.

Zauważyłem co się dzieje gdy się tego nie robi. Ludzie się nie zmienią jeśli nie będą mieli powodu. Kobiety się nie wystroją tak bardzo jeśli nie będą miał dla kogo (inwestycje w wygląd wzrastają statystycznie o 600% gdy kobieta szuka mężczyzny!!), a mężczyźni zarobią mniej pieniędzy gdy ich kobiety systematycznie nie będą pytać o kolejne sukcesy i plany. Dzieci będą miały gorsze wyniki w szkole jeśli ich nauczyciel nie będzie wymagał, a trenujący mniej wyciśnie na klatkę jeśli trener nie będzie go stymulował. Bez wymagań ludzie gasną, robią się szarzy, zwykli, gnuśnieją i tracą wiarę, że stać ich na więcej.

Słabe umysły krytykują, uczące się komplementują, silne umysły wymagają. To wielka nagroda, gdy ktoś od Ciebie wymaga – wierzy, że stać Cię na więcej! Otaczaj się takimi ludźmi! Twoi współpracownicy, partnerzy, dzieci, uczniowie zrobią niebotycznie więcej gdy zaczniesz wymagać, a tak ich potencjał śpi bo sami nie mają motywacji ani wiedzy, że mogą z niego korzystać. Gdy mężczyzna wraca do domu z przysłowiowym „zarobiłem dziś milion!” jego kobieta powinna się uśmiechnąć i powiedzieć: „Oczywiście, jesteś najlepszy! A kiedy kolejny?”
Masz prawo będąc żoną wymagać, by Twój mąż o Ciebie dbał. Masz prawo będąc dzieckiem domagać się uwagi od rodzica. Masz prawo będąc szefem wymagać, by Twoi pracownicy rośli, a będąc nauczycielem masz prawo wymagać znajomości wiedzy jaką już pokazałeś. Jeśli tego nie robisz, tracisz człowieka wraz z jego potencjałem.

Pisałem ten tekst pół godziny. Mniej więcej 20x robiłem przerwę na zabawę z moją 3-letnią córką, bo jestem obok, a ona chce się bawić. Ona rozumie tę zasadę i choć jest maleńka, wymaga ode mnie bycia lepszym ojcem. I Bogu dzięki, inaczej pewnie rzuciłbym się w wir pracy zamiast zadbać o inne, równie ważne kwestie.

Do dzieła! Czego zaczniesz głośno, klarownie, precyzyjnie wymagać od kogo i zakomunikujesz im to w dojrzały, motywujący sposób?

Nie jesteś sam

1381640_526756784061139_1777871376_nDo sukcesu nie dochodzi się samemu. Nie musisz wszystkiego sam robić! Ktoś inny dochodził kilkanaście lat do swojej wiedzy i może Ci ją przekazać tak byś nie popełniał błędów, tylko miał od razu efekty. Jest masa wyjątkowych ludzi jakich zawdzięczam to że pnę się do góry. To są prawdziwi mistrzowie!! Oddaję się ich słowom i uwielbiam być prowadzony. To jest tak proste – wystarczy ich słuchać i robić to co mówią. Kiedyś, gdy byłem młody i głupi to miałem swoje opinie mimo braku wiedzy; dziś wiem, że jak się na czymś nie znam, należy się zamknąć i po prostu chłonąć wiedzę tych co umieją.
Za kluczowy element sukcesu uważam otaczanie się mądrzejszymi od siebie. Ludźmi, jacy osiągnęli o niebo więcej w tym, co ja chcę osiągnąć. Najlepiej wielokrotnie więcej. Gdy chcę zrobić ciało, idę do kogoś kto wygląda jak „młody bóg”. Jak chcę zarobić miliony, idę do kogoś kto ma ich kilkaset. Ci ludzie wiedzą, jak.
Tak samo ważne jest żegnanie się z ludźmi przy których już urosnąć nie można; czasem przychodzi ono trudniej niż zapraszanie nowych! Ci ludzie z różnych względów już nie służą naszemu rozwojowi i przy nich nie jesteśmy w stanie osiągnąć pełni potencjału. Tak jak i oni przy nas. Wówczas trzeba się rozstać i znaleźć kogoś, kto pomoże nam wejść na wyższą półkę: intelektualnie, emocjonalnie, finansowo, duchowo, itd.

Poświęcam ten post mojemu mentorowi i człowiekowi dzięki któremu rosnę – dosłownie i w przenośni. To mój trener fitnessu Dariusz Brzeziński z Fitandeat. Dzięki niemu dokonałem ogromnego postępu i zbudowałem ciało z jakiego jestem dumny. Zobaczcie sami – od czego zaczynałem w czerwcu i co osiągnąłem w ciągu 3 miesięcy:

– 7 cm mniej w talii
– 5 kg mniej tłuszczu
– 12.5 > 8.1 % mniej tkanki tłuszczowej
– 107.5 > 112.5 więcej cm klatka piersiowa

A tę jakość zdjęcia (z prawej strony kolażu) zawdzięczam Arek Wiedeński Fotografia – polecam Wam z całego serca

Bogaci vs biedni: inteligencja finansowa cz.2

Chcecie poznać różnice w myśleniu? Czytajcie dalej, kontynuujemy temat!

17. Bogaci łączą życie rodzinne z pracą, biedni uważają że nie da się tego połączyć.
18. Bogaci traktują pieniądze jako rozwiązanie większości problemów życiowych, a biedni jako kolejny problem.
19. Bogaci inwestują w konkretne umiejętności miękkie, a biedni uważają że na studiach uczenie się kończy.
20. Bogaci mają najwyższe standardy, a biedni nie chcą wymagać bo nie chcą się zawieść.
21. Bogaci mają mentalność działania i są proaktywni, a biedni mentalność loterii – sądzą, że ich los się sam odmieni.
22. Bogaci biorą ryzyko pod uwagę i je kalkulują, biedni go unikają.
23. Bogaci wiedzą że pieniądze są środkiem i nie przywiązują do nich innej wartości, a biedni łączą z nimi poczucie własnej wartości i nadają im rangę jakiej w rzeczywistości nie mają.
24. Bogaci chętniej wydają i rozdają pieniądze, biedni są chciwi.
25. Bogaty wie że pieniądze się robi, a biedny gdy wydaje to traci.
26. Bogaty robi pieniądze pieniędzmi, biedny swoim czasem.
27. Bogaty zarabia, biedny oszczędza.
28. Bogaci wiedzą co zrobić, by wydane pieniądze do nich wracały, a biedni obawiają się że jak wydadzą to im później zabraknie.

Co sądzicie o powyższych strategiach? Jakie Was inspirują najbardziej i jakie błędy w myśleniu u siebie zauważacie? Mi najbardziej się spodobała 22 i 28!

Cierpliwość

Moje przemyślenia dot. Cierpliwości.

Codziennie oglądam moją żonę zajmującą się dzieckiem. I podziwiam jej cierpliwość – umiejętność proporcjonalnego wykorzystywania zasobów adekwatnie do sytuacji. Cierpliwość jest miarą efektywności:

– jeśli zrobisz coś za szybko to tak jakbyś zerwał niedojrzałe jabłko z drzewa. Jest niesmaczne, za małe i nie spełni swego zadania.
– jeśli zrobisz coś za wolno to tak jakbyś pozwolił, by jabłko z drzewa spadło i zaczęło gnić. Jest popsute i nic z niego nie będzie.

Analogicznie – jeśli jedziesz za szybko samochodem, tworzysz zagrożenie dla ruchu. Jeśli jedziesz za wolno, blokujesz go. Gdy moja córka nie chce się ubierać w ciuchy przed wyjściem (logiczne z jej perspektywy – przecież jest tak gorąco, że nie ma sensu nic na siebie wkładać!), to moja żona cierpliwie jej tłumaczy dlaczego to należy zrobić.

Ale przez to córka dojrzewa, rozumie motywację rodziców stojącą za określonymi decyzjami, dostaje odpowiedni szacunek i jest traktowana jak człowiek z pełnym prawem wyboru. Podziwiam to podejście – oczywista przewaga jaką ma wiedzący nad niewiedzącym jest wykorzystywana w celu edukacji i pomocy, a nie w celu osiągnięcia tylko swojego celu.

I ogromna ilość błędów jakie popełniamy idzie właśnie stąd, że robimy coś za szybko (np. kobieta mówi o dzieciach na pierwszej randce i mężczyzna ucieka) albo za wolno (mężczyzna na siłowni nie zwiększa intensywności treningu i przestaje rosnąć). Definicją efektywności jest umiejętne dopasowywanie się do środowiska. A cierpliwość to wiedza o tym jaka ilość zasobów jest potrzebna. Timing is everything!!

Mi brakuje cierpliwości co do procesów wdrażania nowych procesów w firmie – nowe www chciałbym w tydzień, kompetencje pracowników w weekend, a podwojenie sprzedaży w miesiąc. Przyspieszam więc i tracę efektywność. Pracuję nad tym.

A Wy? Gdzie popełniacie błąd braku cierpliwości idąc za szybko lub za wolno?

Rodzina

Pozdrawiam,
Mateusz Grzesiak

Rozwiązywanie konfliktów – parę propozycji

Miałem małe spięcie emocjonalne z jednym człowiekiem. Nie minęło parę godzin, a już było po sprawie:
– każdy wziął odpowiedzialność za swój problem i stwierdził, jak będzie nad nim pracował
– przeprosiliśmy za to, co było naszą winą
– powiedzieliśmy sobie o wzajemnych oczekiwaniach i tego, czego się spodziewamy od siebie
– porównaliśmy różnice w odbiorze, które powodowały inne reakcje

Tym systemem konflikt stał się oczyszczeniem i kolejną fazą budowania silniejszej, dojrzalszej reakcji. Tarcie w relacjach zawsze występuje, ale jak się od niego nie ucieka to w końcu powstaje wspólny szlak, po którym gładko idzie się do jednego celu.

Strategie:
– zawsze rozwiązuj problem jak najszybciej
– nie zamiataj go pod dywan – jeśli coś się stało, to się stało i trzeba się z tym zmierzyć.
– weź odpowiedzialność za to, co dotyczy Ciebie.
– pokaż odpowiedzialność za to, co dotyczy drugiej strony.
– opowiedz o swoich oczekiwaniach.
– nie atakuj, bo wszyscy jadą na tym samym wózku i nikt nie jest ani nie będzie idealny.
– nie dawaj rad, bo nie jesteś mądrzejszy – powiedz po prostu w czym rzecz.
– mów prostymi słowami o tym co czujesz i co dotyczy Ciebie, nie bawiąc się w analizę i próby znalezienia powodów.
– nie bój się konfliktów, bo tarcie zawsze występuje zanim stopa się przyzwyczai do buta i jest to nieunikniony proces budowania wspólnej wersji.
– bądź otwarty na feedback.

I, jak zawsze, pamiętaj – zaczyna się piękny dzień, spotkasz dziś mądrych ludzi, fajne przeżycia, głębokie doświadczenia. Przeżyj więc tę środę pełnią życia!!!

Pozdrawiam,
Mateusz Grzesiak