Skuteczna motywacja, cz. 1

1743664_594699820600168_1021669949_nSpójność

Ludzie są złożonymi, holistycznymi organizmami, żyjącymi na poziomie m.in.: ciała, emocji, logiki, serca, wartości, intuicji, części społecznej, itd. Motywacja musi być spójna z wszystkimi tymi poziomami. To znaczy, że:

Ciało ma pozostać w witalności i zdrowiu (zamiast chorować).

Masz lubić to, co robisz (zamiast się wypalać i męczyć).

Ma to współgrać z tym, jakie masz życiowe plany (zamiast powodować konflikty).

Masz czuć, że to co robisz, jest prawdziwe i pozostajesz sobą (zamiast się oszukiwać).

Masz realizować to, co jest dla Ciebie ważne (zamiast zajmować się małostkami i żyć tylko częścią potencjału).

Masz wiedzieć, że to, co robisz, jest właściwe (zamiast postępować nieetycznie).

Masz tworzyć pełniejsze i bogatsze relacje z innymi (zamiast tracić rodzinę, przyjaciół, itd.).

Zadaj sobie pytanie: Czy motywuję się do X (X = to, co chcę zrobić) na wszystkich poziomach?

Sprawdzisz tym samym których elementów brakuje w Twojej układance. Dobuduj je pamiętając, że zawsze można osiągać cele w zdrowy, harmonijny i etyczny sposób.

Powodzenia!

Proces ewolucji człowieka nigdy się nie kończy

Im bardziej jesteś ambitny, tym większy rozdźwięk między tym, kim wiesz, że możesz być, a tym, kim obecnie jeszcze jesteś. Wraz z sukcesami przychodzą większe problemy i większe demony do pokonania. Im jesteś mądrzejszy, tym bardziej boli głupota (nigdy nie boli, gdy jest się głupim, bo tylko mądry może ją dostrzec). Im lepiej znasz swój potencjał, tym mniej tolerujesz lenistwo i odkładanie realizacji własnych celów. Wycieczki w idealny obraz siebie (perfekcjonizm) tylko potwierdzają, że „maksymalnie nie jest optymalnie” – to, że Twój samochód pojedzie 250 km/h, wcale nie oznacza, że zawsze ma tyle jechać. Warunki pogodowe mogą wymóc jazdę 40 km/h i jeśli jest to optymalne, to będzie w danym momencie najbardziej efektywne.
Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy wartość człowieka definiuje się przez pryzmat sukcesów (dyplomów, pieniędzy, umiejętności), łatwo wpaść w pułapkę permanentnego odrzucania siebie i nawykowego myślenia: „Jeszcze nie jestem tam, gdzie mogę być”. Taki sukces jest toksyczny. Pomoże przekonanie: „Jestem OK i mogę stać się lepszy”.

10 osób które najbardziej wpłynęły na moje życie

1. Andrzej Setman – za bycie Aniołem Stróżem i nauczycielem terapii. To on nauczył mnie, jak pracować z ludźmi i namówił do zajęcia się psychologią.

2. Jan Grzesiak – mój ojciec. Dopiero jako dorosły mężczyzna doceniłem lata modelowania jego poczucia humoru, ekstrowertyzmu, otwartości, wrażliwości, dobroczynności i umiejętności aktorskich.

3. Iliana Ramirez – kobieta, dla której oddałbym swoje życie. Najważniejszy doradca, strażnik, ktoś komu chcę imponować. Jedyna żona, którą chcę mieć.

4. Adriana Grzesiak – moja córka. Przypomina mi cały czas, że nie mam prawa być egoistą i mam się nią zająć. Za jej otwartość, własne zdanie, ciekawość i prawdziwość.

5. Richard Bandler – gdy zobaczyłem jego umiejętności prowadzenia szkoleń uznałem, że kiedyś chcę go przerosnąć. Mistrz w swoim fachu.

6. Richard Moss – mój wieloletni mentor. Człowiek, z którym spotykam się systematycznie i który pokazał mi czym jest energia żeńska i pole świadomości. Nauczył mnie dojrzałości i tego, że jestem czymś więcej niż moje sukcesy.

7. Anthony Robbins – za to, że stworzył świat rozwoju osobistego na makro skalę. Bo jego umiejętności sceniczne są wielkie. Bo zbudował wielki silnik marketingowy. Nauczył mnie myślenia „think big”.

8. Alicja Grzesiak – moja matka. Poprzez wszystkie jej przeżycia ja uczyłem się życia. To, czego jej się nie udało, osiągnęła mną.

9. Gosia Staniewicz – moja pierwsza dojrzała partnerka. Kochająca, ciepła, dobra dusza. Z nią zaczęły się prawdziwe podróże w dalekie strony i bardziej ustabilizowane życie.

10. Wojciech Parczewski – mój nauczyciel angielskiego. Pokazał mi, że nie chodzi o egzaminowanie ludzi ani o ich kontrolę, że można zrobić tak, by sami chcieli się uczyć. Do dziś jest wzorcem nauczyciela.

Wywiad z Norbertem Redkie

Norbert Redkie

Łączy biznes z kulturą i sztuką. Stworzył oryginalne, cieszące się ogromną popularnością w Warszawie lokale – Syreni Śpiew i PKP Powiśle.

Z wywiadu dowiesz się m.in:
– skąd czerpać pomysły i chęci do prowadzenia swoich firm?
– jak poznawać siebie?
– jakie czynniki są potrzebne, aby nasz pomysł na biznes się udał?

Zapraszam!

Link

Do czego jesteś stworzony?

Jeśli będziesz oceniał umiejętności ryby po tym, jak wspina się na drzewa, spędzi ona życie myśląc, że jest beznadziejna. 
Zdjęcie prezentuje slajd z prezentacji szkolenia Success and Change. Zawiera pytania które pomogą Ci odkryć jaki dar posiadasz. Podziel się swoimi odpowiedziami z innymi i wydobywaj z siebie to, co w Tobie najlepsze.
10297715_620415201361963_7496361594183361749_n

Nigdy nie chciałem

11Nigdy nie chciałem mieć związku z przeciętną kobietą, ale mądrą i atrakcyjną, taką bym się nią chciał chwalić przed innymi.
Nigdy nie chciałem zarabiać średniej krajowej, chciałem być milionerem, miliarderem, mieć swój własny samolot i wiedzieć że stać mnie na wszystko co sobie wymarzę.
Nigdy nie chciałem spać pod namiotem, mieszkać w małej kawalarce, wyjeżdżać na wakacje nad polskie morze i nudzić się jak mops na plaży pijąc piwo. Chciałem domów zagranicą, podróży w egzotyczne miejsca, próbowania ciągle czegoś nowego.
Nigdy nie chciałem mieszkać tylko w jednym kraju, bo nigdy nie uważałem się za obywatela jednej nacji ale całego świata.
Nigdy nie chciałem mieć głupich ludzi dookoła siebie. Marudnych, negatywnych, ciągle niezadowolonych.
Nigdy nie chciałem mieć normalnego ciała na którym pojawia się co roku nowa fałda tłuszczu, ale mieć pokazowy sześciopak bym z dumą rozbierał się przy mojej partnerce.
Nigdy nie chciałem spędzać czasu w pracy której nienawidziłem z ludźmi z którym nie łączyła mnie żadna wizja, robiąc niepotrzebne rzeczy dla szefa który miał mnie w dupie. Chciałem pracować tak, by nie istniał czas, z pasją i przydatnością dla innych, z ludźmi którzy są mi bliscy.
Nigdy nie chciałem być po prostu jednym z wielu, chciałem zmienić świat, stać się bohaterem i wzorcem dla innych, punktem odniesienia dla przyszłych pokoleń. Chciałem być zapamiętany przez historię.

I dlatego postanowiłem coś z tym zrobić. Bo skoro tego nigdy nie chciałem, to dlaczego to miałem?

Przestałem podchodzić do przeciętnych kobiet tylko dlatego że wiedziałem że mnie nie odrzucą i zacząłem rozmawiać z tymi które uważałem za piękne. Musiałem zwalczać wstyd, starać się, lepiej wyglądać, nauczyć się elokwentniej mówić, mieć większą klasę. Przestałem więc być prostakiem, narcyzem, chłopczykiem. I znalazłem taką kobietę.

Przestałem pracować dla kogoś innego, narzekać na szefów i polityków. Kombinować jak przyoszczędzić małe pieniądze, być dusigroszem. Konfrontowałem się ciągle z lękiem że kiedyś zabraknie, że ktoś zabierze. Przestałem być zazdrosny i źle życzyć tym którym się udało.

Przestałem robić to co wszyscy i się przejmować tym czy im się spodoba. Nie słuchałem rodziców którzy odradzali stopa w Turcji, embarga gdy na łódce przepłynąłem z Florydy na Kubę, przewodnika który sugerował odpuszczenie odwiedzania terenów plemiennych w Pakistanie. Najpierw wydawałem pieniądze a potem się martwiłem jak je oddać. Zawsze oddawałem.

Walczyłem z wewnętrznym zakompleksionym Polaczkiem jeżdżąc zagranicę. Przestałem narzekać że Niemcy mają lepiej i podwinąwszy rękawy nosiłem u nich ciężkie meble. Zrezygnowałem z ucieczki w historie pt. talenty językowe i zakuwałem jak młotek słówka w językach obcych. Skonfrontowałem się z lękiem że w innym kraju wszystko będę musiał zaczynać od początku. Bo to prawda.

Przestałem marudzić, zacząłem dziękować. Przestałem być negatywny, zacząłem być bardziej racjonalny i wesoły. Przestałem szukać poklasku bo zrozumiałem że ten dostanę tylko od tych którzy jeszcze nie znaleźli go w sobie. Zacząłem uśmiechać się do ludzi, czasem zupełnie obcych, mówić do nich inaczej niż wszyscy. Przestałem ich krytykować w mojej głowie.

Przestałem przewracać się w łóżku z boku na bok jak dzwonił budzik i szukać tysiąca powodów dla których warto było spać nadal. Szedłem biegać i ubierałem się ciepło, bo czasem wtedy padał śnieg. Im było zimniej, tym bardziej pochylałem pod niego twarz. Przestałem się identyfikować z tym czy jest zimno czy gorąco, czy mi się chce czy nie. Po prostu. Trzeba było zrobić trening.

Przestałem się zastanawiać kiedy wyjątkowi ludzi mnie znajdą tylko zacząłem ich szukać. Poświęcałem żmudne godziny by przygotować oferty wideo do innych krajów. Przestałem być niewolnikiem mego wykształcenia i zrozumiałem, że muszę stworzyć sam swoją pracę.

Przestałem się poniżać i udawać, że nie ma we mnie wyjątkowości. Że jestem na tej planecie z jakiegokolwiek innego powodu niż jej zmiana na lepsze. Przestałem się bać słów: Jest we mnie magia. Miłość. Jestem stworzony do Wielkich Rzeczy. I zacząłem tak mówić do innych. A oni zaczęli je mówić do mnie. I mi uwierzyli. Bo ja przestałem się oszukiwać.

Nazywam się Mateusz Grzesiak. Niedawno się urodziłem.

Prawo Parkinsona

Mówi, że im więcej jest czasu na wykonanie zadania, tym dłużej ono trwa.

Obejrzyj wideo i wypisz dla siebie:
– jakie zadania przeciągasz w czasie?
– jak dokładnie będziesz ustalać terminy na zadania które sobie wyznaczasz, by było motywująco, ale nie stresująco?
– jak będziesz się motywować do trzymania się wyznaczonego planu?