Cierpliwość

Moje przemyślenia dot. Cierpliwości.

Codziennie oglądam moją żonę zajmującą się dzieckiem. I podziwiam jej cierpliwość – umiejętność proporcjonalnego wykorzystywania zasobów adekwatnie do sytuacji. Cierpliwość jest miarą efektywności:

– jeśli zrobisz coś za szybko to tak jakbyś zerwał niedojrzałe jabłko z drzewa. Jest niesmaczne, za małe i nie spełni swego zadania.
– jeśli zrobisz coś za wolno to tak jakbyś pozwolił, by jabłko z drzewa spadło i zaczęło gnić. Jest popsute i nic z niego nie będzie.

Analogicznie – jeśli jedziesz za szybko samochodem, tworzysz zagrożenie dla ruchu. Jeśli jedziesz za wolno, blokujesz go. Gdy moja córka nie chce się ubierać w ciuchy przed wyjściem (logiczne z jej perspektywy – przecież jest tak gorąco, że nie ma sensu nic na siebie wkładać!), to moja żona cierpliwie jej tłumaczy dlaczego to należy zrobić.

Ale przez to córka dojrzewa, rozumie motywację rodziców stojącą za określonymi decyzjami, dostaje odpowiedni szacunek i jest traktowana jak człowiek z pełnym prawem wyboru. Podziwiam to podejście – oczywista przewaga jaką ma wiedzący nad niewiedzącym jest wykorzystywana w celu edukacji i pomocy, a nie w celu osiągnięcia tylko swojego celu.

I ogromna ilość błędów jakie popełniamy idzie właśnie stąd, że robimy coś za szybko (np. kobieta mówi o dzieciach na pierwszej randce i mężczyzna ucieka) albo za wolno (mężczyzna na siłowni nie zwiększa intensywności treningu i przestaje rosnąć). Definicją efektywności jest umiejętne dopasowywanie się do środowiska. A cierpliwość to wiedza o tym jaka ilość zasobów jest potrzebna. Timing is everything!!

Mi brakuje cierpliwości co do procesów wdrażania nowych procesów w firmie – nowe www chciałbym w tydzień, kompetencje pracowników w weekend, a podwojenie sprzedaży w miesiąc. Przyspieszam więc i tracę efektywność. Pracuję nad tym.

A Wy? Gdzie popełniacie błąd braku cierpliwości idąc za szybko lub za wolno?

Rodzina

Pozdrawiam,
Mateusz Grzesiak

Rozwiązywanie konfliktów – parę propozycji

Miałem małe spięcie emocjonalne z jednym człowiekiem. Nie minęło parę godzin, a już było po sprawie:
– każdy wziął odpowiedzialność za swój problem i stwierdził, jak będzie nad nim pracował
– przeprosiliśmy za to, co było naszą winą
– powiedzieliśmy sobie o wzajemnych oczekiwaniach i tego, czego się spodziewamy od siebie
– porównaliśmy różnice w odbiorze, które powodowały inne reakcje

Tym systemem konflikt stał się oczyszczeniem i kolejną fazą budowania silniejszej, dojrzalszej reakcji. Tarcie w relacjach zawsze występuje, ale jak się od niego nie ucieka to w końcu powstaje wspólny szlak, po którym gładko idzie się do jednego celu.

Strategie:
– zawsze rozwiązuj problem jak najszybciej
– nie zamiataj go pod dywan – jeśli coś się stało, to się stało i trzeba się z tym zmierzyć.
– weź odpowiedzialność za to, co dotyczy Ciebie.
– pokaż odpowiedzialność za to, co dotyczy drugiej strony.
– opowiedz o swoich oczekiwaniach.
– nie atakuj, bo wszyscy jadą na tym samym wózku i nikt nie jest ani nie będzie idealny.
– nie dawaj rad, bo nie jesteś mądrzejszy – powiedz po prostu w czym rzecz.
– mów prostymi słowami o tym co czujesz i co dotyczy Ciebie, nie bawiąc się w analizę i próby znalezienia powodów.
– nie bój się konfliktów, bo tarcie zawsze występuje zanim stopa się przyzwyczai do buta i jest to nieunikniony proces budowania wspólnej wersji.
– bądź otwarty na feedback.

I, jak zawsze, pamiętaj – zaczyna się piękny dzień, spotkasz dziś mądrych ludzi, fajne przeżycia, głębokie doświadczenia. Przeżyj więc tę środę pełnią życia!!!

Pozdrawiam,
Mateusz Grzesiak

Cienie Polaków

Pracuję od lat poza krajem, moja rodzina jest spoza Polski i mam możliwość obserwowania plusów i minusów wielu narodów. Są sytuacje, w jakich uwielbiam mentalność meksykańską (ciepło i otwartość), amerykańską (podejście do sukcesu) czy polską (adaptacyjność do każdej sytuacji). Są też takie, w jakich z tych mentalności nie korzystam, bo każda kultura ma swoje bolączki. Niestety nie zawsze widzimy akwarium w jakim sami siedzimy. Co jest cieniem Polaków?

– po 300 latach zaborów, wojen i komunizmu przyzwyczailiśmy się do tego, że ci co odnoszą sukces to zdrajcy narodu, wolności albo złodzieje. System zmienił się ponad 20 lat temu, ale mentalność zabierze czas kilku pokoleniom. Młodzi ludzie wynieśli to mimowolnie od rodziców. Ten więc, kto w Polsce się pochwali sukcesem, pieniędzmi i dobrobytem, jest odsądzany od czci i wiary. Słowo „ubogi”, czyli „biedny”, sugeruje że biedni idą do nieba. Hardcore!!!

– brak poszanowania dla rządu i władzy, bo nigdy nie była nasza albo samodzielnie wybrana – zapłacenie mandatu czy podatków jest więc dla Polaka smutną koniecznością, a instytucje rządowe wrogiem. Na czymś takim nie da się zbudować zaufania do aparatu państwowego, a dopiero szacunek do władzy może nam zbudować silne struktury administracyjne.

– kompleksy i poczucie gorszości – Lewandowski strzela gole jeden za drugim w… Bundeslidze, a w kraju nie daje rady. Polacy są uważani za najpilniejszych pracowników z jakimi boją się konkurować miejscowi. Gdzie? Poza krajem. Przez ostatnie wieki Polacy byli gorsi od najeźdźców i czuli się jak druga kategoria, więc wynieśli poczucie gorszości. Dziś jest to naród przewyższający wykształceniem i potencjałem większość innych, ale działa na 1/100 swoich możliwości. Nie mamy polskich aut, nie mamy polskich wielkich sieci supermarketowych w takich ilościach jak np. Francuzi… A możemy. Nawet mianowanie na 1-klasistę idzie jako:
– Kto Ty jesteś? Polak mały! (czemu nie WIELKI?)
A hymn narodowy brzmi: Jeszcze Polska nie zginęła – co zakłada, że zginie. Niemcy śpiewają – Deutschland uber alles, czyli Niemcy ponad wszystko.

– bunt – ponieważ ciągle nam coś narzucano, mamy we krwi zapalnik na każde możliwe zabranianie czegoś. Boimy się bycia wykorzystanymi, co prowadzi nas do targowania się w Egipcie kilku godzin o równowartość kilku złotych albo wściekanie się na to, że ktoś nam zajechał drogę jakby to miało jakieś większe znaczenie.

– cierpienie – pochodna romantyzmu i religii katolickiej, gdy cnotą było smucenie się. Nie znajdziemy tłumaczeń na inne języki przysłów: „śmieje się bo głupi” itd. W wiadomościach TVP systematycznie pokazuje się krzywdę ludzką, tematem nr 1 od 1.5 roku jest matka Madzi a Smoleńsk jest budzony co rusz tymi samymi hasłami.

Proponuję więc nam, jako Narodowi zrozumieć, zaakceptować i wprowadzić w życie:

– że jesteśmy mądrym narodem jaki nie ma co się czuć gorszy.
– że żyjemy w kapitalizmie i każdy z nas może budować siebie materialnie i że pieniądze są ok
– że pochwalenie się nie jest powodem do wstydu i że nie musimy się chować za fasadą fałszywej skromności
– że należy myśleć propaństwowo i budować rząd, a nie go niszczyć.
– że czas przestać hejtować i czynić z krytyki cnotę, a dawać więcej ciepłego, fajnego feedbacku jaki rozwija słuchacza

Pozdrawiam,
Mateusz Gzesiak

Oto trzy „problemy”, które ma większość ludzi, a które tak naprawdę nie istnieją!

1493162_729896903747125_3665724390192534316_nOto trzy „problemy”, które ma większość ludzi, a które tak naprawdę nie istnieją!

Ludzie próbują rozwiązać problemy, których nie ma, opowiadając historie, które nigdy się nie wydarzyły, i szukając rozwiązań, które nie są potrzebne.

 

1. Uniknę problemów.

Nie unikniesz, bo problemy są o wiele częściej tworzone przez własny umysł niż przez zewnętrzny świat, a od siebie samego nie można uciec. Nie ma takiego bodźca w naturze, który może zabić, ale ludzie powodowani własnymi wyobrażeniami potrafią nawet popełnić samobójstwo.
Przykładowo, mimo iż ryzyko śmierci w wypadku samolotu wynosi 1 na 11 milionów, bycia zabitym przez rekina 1 na 3,7 miliona, a śmierci w wypadku samochodowym 1 na 5000, to i tak więcej ludzi bardziej boi się latać samolotami, niż jeździć samochodem. Problemy są zawsze groźniejsze w wyobraźni niż w rzeczywistości i unikanie ich przysparza więcej trudności niż konfrontacja z nimi.
Strategia utraty korzyści na rzecz zniwelowania problemów (np. nie będę latał samolotami, by nie stracić życia) nie działa, a ilość problemów życiowych pozostaje zawsze taka sama. Biedni narzekają na brak pieniędzy, a bogaci boją się o ich utratę. Brazylijska modelka ma więcej kompleksów niż bezzębny mieszkaniec Dworca Centralnego w Warszawie, ale jakość jej życia jest nieporównywalnie większa. Niezależnie od tego, co masz i ile masz, ilość problemów zawsze będzie proporcjonalna do ilości korzyści. O wiele ważniejszy jest Twój sposób postrzegania własnej sytuacji życiowej.

2. Nie jestem taki, jaki być powinienem.

I pewnie nigdy nie będziesz, ale czy o to chodzi? Proces ewolucji człowieka nigdy się nie kończy, a im bardziej jesteś ambitny, tym większy rozdźwięk między tym, kim wiesz, że możesz być, a tym, kim obecnie jeszcze jesteś. Wraz z sukcesami przychodzą większe problemy i większe demony do pokonania. Im jesteś mądrzejszy, tym bardziej boli głupota (nigdy nie boli, gdy jest się głupim, bo tylko mądry może ją dostrzec). Im lepiej znasz swój potencjał, tym mniej tolerujesz lenistwo i odkładanie realizacji własnych celów. Wycieczki w idealny obraz siebie (perfekcjonizm) tylko potwierdzają, że „maksymalnie nie jest optymalnie” – to, że Twój samochód pojedzie 250 km/h, wcale nie oznacza, że zawsze ma tyle jechać. Warunki pogodowe mogą wymóc jazdę 40 km/h i jeśli jest to optymalne, to będzie w danym momencie najbardziej efektywne.
Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy wartość człowieka definiuje się przez pryzmat sukcesów (dyplomów, pieniędzy, umiejętności), łatwo wpaść w pułapkę permanentnego odrzucania siebie i nawykowego myślenia: „Jeszcze nie jestem tam, gdzie mogę być”. Taki sukces jest toksyczny. Pomoże przekonanie: „Jestem OK i mogę stać się lepszy”.

3. Moje życie nie spełnia moich oczekiwań.

I nie będzie, dopóki o to nie zadbasz. Narzekanie, marudzenie, obarczanie innych winą za brak określonych wyników, pretensje do polityków za złe zarządzanie krajem, do szefa za to, że za mało płaci, do Boga za brak szczęścia w życiu czy do rodziców za złe wychowanie – wszystko to prowadzi do utraty odpowiedzialności za własny los. Jeśli nie pasują Ci politycy – otwórz własną partię. Jeśli szef Ci za mało płaci – to go zmień. Jeśli nie pasuje Ci kraj – to się wyprowadź itd.
Nikt inny poza Tobą nie jest odpowiedzialny za Twoje życie i jeśli jeszcze nie zdałeś sobie z tego sprawy, bardzo mało jest na świecie ludzi których Twoje życie obchodzi. Najbliższa rodzina – owszem, ale dla wszystkich pozostałych mieszkańców ziemi jesteśmy nieznaną kategorią (mężczyzną, Polakiem, starcem itd.) i dopóki sam nie weźmiesz steru życia we własne ręce dopóty inni będą nim zarządzać. Nigdy nie żałujemy tego że spróbowaliśmy i nam się nie udało, ale tego, że nie spróbowaliśmy choć wiemy że mogliśmy i powinniśmy byli.

Na koniec zatem taka anegdota: Do okulisty przyszedł pacjent skarżący się na bóle oka. Przeprowadzono wszystkie możliwe badania, łącznie z tomografią mózgu, i nic nie wykazano. Zajęło to kilka miesięcy, pacjent wydał ogromne pieniądze, specjaliści poświęcili masę czasu na znalezienie przyczyny. Na którymś z kolei spotkaniu lekarza oświeciło… Zobaczył, że pacjent pije herbatę, nie wyjmując łyżeczki ze szklanki.
„Panu nic nie jest, drogi panie. Niech pan żyje zdrów”