Do czego jesteś stworzony?

Jeśli będziesz oceniał umiejętności ryby po tym, jak wspina się na drzewa, spędzi ona życie myśląc, że jest beznadziejna. 
Zdjęcie prezentuje slajd z prezentacji szkolenia Success and Change. Zawiera pytania które pomogą Ci odkryć jaki dar posiadasz. Podziel się swoimi odpowiedziami z innymi i wydobywaj z siebie to, co w Tobie najlepsze.
10297715_620415201361963_7496361594183361749_n

Prawo Parkinsona

Mówi, że im więcej jest czasu na wykonanie zadania, tym dłużej ono trwa.

Obejrzyj wideo i wypisz dla siebie:
– jakie zadania przeciągasz w czasie?
– jak dokładnie będziesz ustalać terminy na zadania które sobie wyznaczasz, by było motywująco, ale nie stresująco?
– jak będziesz się motywować do trzymania się wyznaczonego planu?

Rocznica

10168236_614630988607051_4718291306439465602_nOkrągłe daty są celebrowane na różne sposoby. Ja obchodzę 4 rocznicę małżeństwa z kobietą która sprawia że chcę być jej mężem. A ponieważ jesteśmy razem 6 lat, a od 4 jesteśmy małżeństwem, jest to świetny powód by dać Wam 24 strategie które pomogą Wam w związkach (i nie tylko!).

1. Nie patrz na partnera przez swój pryzmat. To co działa na Ciebie niekoniecznie musi na niego.
2. Nie znajdziesz księżniczki/księcia z bajki – NIGDY. Daruj sobie i naucz się kochać tego, z kim jesteś.
3. Nie używaj seksualności z nikim innym niż własnym partnerem albo przestanie Cię on pociągać.
4. Zawsze mów co naprawdę czujesz i myślisz.
5. Nie obwiniaj.
6. Relacje są jedną z najlepszych form (luster) na poznanie prawdziwego siebie.
7. Rób niespodzianki i zaskakuj drugą stronę.
8. Uprawiaj systematycznie seks.
9. Wychodźcie razem na randki.
10. Przeżywajcie razem trudne momenty. Im więcej razem przeżyjecie, tym bardziej zżyci będziecie.
11. Zapomnij o fochu. Wydoroślej i komunikuj się jak dorosły człowiek.
12. Wszystko czego nie dajesz partnerowi zaspokoi on sam sobie lub ktoś inny mu to zrobi. Wniosek: pomagaj partnerowi w realizacji jego potrzeb pamiętając też o swych granicach.
13. Nigdy nie ograniczaj drugiej strony, niech dzięki Tobie bardziej staje się sobą.
14. Niczego nie zabraniaj, ale informuj o swoich granicach i jasno je wyznaczaj.
15. Znajdź kogoś kto ma podobne do Ciebie problemy życiowe i jest na podobnym etapie życia, inaczej nie znajdziecie części wspólnej.
16. Ustalcie zasady finansowe – pary najczęściej się kłócą o pieniądze.
17. Dbaj o siebie. Jeśli jesteś kobietą, bądź seksy, zadbana, a Ty jako mężczyzna schudnij i umiej się dobrze ubrać.
18. Jeśli nie rozwiążesz jakiegoś problemu komunikacyjnego między Wami, to wyjdzie przy następnej okazji. Rozwiązuj więc od razu konflikty.
19. Spędzajcie czas razem, nawet jeśli jest to głupie siedzenie przed telewizorem.
20. Dziel się swoim życiem i przeżyciami z drugą stroną.
21. Nie wyolbrzymiaj problemów, nic nie jest tak straszne w rzeczywistości jak w głowie.
22. Nie używaj słów: nigdy, zawsze, wszędzie – gdy mówisz o problemach.
23. Nie bój się nazywać rzeczy po imieniu, dawaj zdrowy i przydatny feedback.
24. Nie jesteś mądrzejszy niż ustawa przewiduje, więc weź na luz – wszyscy czasem są głupi, nie czepiaj się i nie miej pretensji do drugiej strony za coś, co pewnie też byś sam popsuł.

Te 3 rzeczy…

11Są kluczowe w rozwoju. Przeczytaj, przemyśl, zastosuj. 

1. Dojrzej emocjonalnie

Przestań zachowywać się jak dziecko: użalać się, narzekać, obwiniać świat za problemy, atakować siebie lub innych, sztucznie się wychwalać lub poniżać, manipulować, uciekać od odpowiedzialności za własne życie, liczyć na to że ktoś/coś Cię zbawi, strzelać fochy, budować kosztem innych. Czas dojrzeć emocjonalnie, żarty się skończyły i dorosły człowiek taki jak Ty musi myśleć i działać w dorosły sposób. Bycie dzieckiem będzie Cię ograniczać bo zabierze dostęp do efektywniejszych sposobów komunikacji. Mów co myślisz i czujesz, nie graj w „jak mam im to przekazać”, nie rób na siłę wrażenia, bądź szczery i otwarty, nie politykuj, nie wchodź w gry.

2. Miej twardą dupę

Bo życie Cię będzie w nią kopać, a im wyżej będziesz, tym mocniej. Żarty się skończyły, każde działanie ma konkretne konsekwencje i popełniane błędy nie oddziaływają już tylko na Ciebie, ale na innych dookoła. Jeśli Ciebie boli, cierpią też inni, jeśli Tobie idzie źle, inni za to płacą rachunek. Czas się wzmocnić, szybciej podnosić, przestać być cierpiętnikiem i egoistą myślącym: „to mój problem” i „jest największy na świecie”. Nie ma czegoś takiego jak „twój problem”, wszyscy mają do przeżycia to samo życie i choć w różnych formach, to jednak spotykają takie same energie jakich muszą doświadczyć i je opanować. Myślenie „mój problem” to gra ego które identyfikuje się z czymś co tak naprawdę dotyczy wszystkich. Wzmocnij swój tyłek, weź odpowiedzialność za siebie i za świat i działaj.

3. Przestań myśleć czy inni Cię zaakceptują

Bo nie zaakceptują. Daruj sobie myślenie że inni będą Cię chcieli, bo nie będą. Chęć zaimponowania innym, szukanie ich akceptacji albo miłości, próby zdobycia kogoś to droga donikąd powodującą utratę koncentracji i zdradzanie swych ideałów. Świat jest pełen różnych ludzi, niektórzy z nich są wyjątkowo tępi i nie licz na to że ludziom spodoba się to co robisz lub jak to robisz. Zawsze będą tacy którzy uznają że jesteś głupi lub nie taki jak według nich powinieneś, a Ty musisz mieć umiejętność robienia swojego. Jeśli będziesz chciał by inni Cię polubili będziesz szary i przeciętny, a ludzi bez wyrazistych osobowości się nie zapamiętuje. Tak więc, daruj sobie i skup się na tym, co masz w tym życiu do zrobienia. Gwarantuję Ci, że im bardziej konkretny i niepowtarzalny się staniesz, tym więcej nienawiści, zazdrości i innych negatywnych energii doświadczysz. Więc fuck it, rób swoje.

Czy jesteś w stanie znieść sukces?

To będzie na początku niewidzialne, ale potem już nie będziesz w stanie temu zaprzeczyć. Zrozumieć, dlaczego i skąd się to bierze.
Najpierw, gdy zaczniesz zarabiać nieco więcej, znajomi będą się spodziewali, że zafundujesz drinka. Gdzieś, między słowami, pojawią się małe docinki, że teraz to byś mógł wspomóc, bo Ci się powodzi.. Najpierw tego nie zauważysz…

Gdy schudniesz i zaczniesz nakładać miniówki, pojawi się niewidoczny wcześniej strach – czemu, przecież mam ładne nogi? Dlaczego ich nie pokazać? Będziesz szła po ulicy i czasem ktoś odwróci wzrok, a czasem jakiś facet się zaślini na Twój widok. „Ale dupa” – ktoś skomentuje, a Ty niekoniecznie poczujesz się przez to lepiej. Nie chciałabyś być dupą, chciałabyś być sobą.

Gdy zbudujesz więcej mięśni i urosną Ci barki, poszerzą plecy i zmniejszy pas, kolegom, z którymi wcześniej piłeś piwo, przyjdzie do głowy, by się z Tobą siłować na rękę. „Jakaś dziwna prowokacja jedna za drugą, po co?” – pomyślisz sobie. Ponieważ dbasz o siebie, kupisz sobie nowe ciuchy i więcej kosmetyków. Kolega zobaczy, gdzieś w kuluarach pojawi się słowo „ciota”.. Laluś.. Ale Ty nie jesteś ciotą ani lalusiem, Ty po prostu zacząłeś dbać o swój wygląd.

Ponieważ sukces to naczynia połączone, dostajesz podwyżkę w pracy i awans na nowe stanowisko… Nagle odsuwają się koleżanki, zaczynają Cię unikać, ktoś mówi że przespałaś się z szefem. Ty wiesz, że się nie przespałaś, wiesz, że pracowałaś po kilkanaście godzin na dobę, gdy one chodziły na imprezy i plotkowały o wszystkich poza sobą. Ale to nie ma znaczenia, stałaś się firmową dziwką. A Ty za to, jako mężczyzna musiałeś mieć plecy – na pewno znajomości Cię wprowadziły na nową półkę. Ty wiesz, że zrobiłeś kilka takich deali, jakich nie potrafił nikt inny, że musiałeś wejść na inną półkę bo zarobiłeś dla szefa ogromne pieniądze. To i tak nie ma znaczenia…

Potem jest tylko gorzej.
Wyglądasz coraz lepiej, idziesz po ulicy i wyglądasz jak przysłowiowy milion dolarów i kobieta, idąca ze swoim facetem, zwraca na Ciebie uwagę. Dla niego – jej partnera – jesteś dupkiem, ponieważ on w niczym nie przypomina Ciebie. On jest gruby, pachnie wczorajszą wódką, a Ty ćwiczysz 5x w tygodniu i kupujesz ciuchy na miarę. Rodzina Ci mówi: to za drogie, nie kupuj tyle, przecież Ci to nie jest potrzebne.. Tłumaczysz im, że po to pracujesz, by sobie kupować to, na co masz ochotę, że spełniasz swoje marzenia, że kreujesz życie, jakie chcesz. I mówisz to, i rozumiesz coraz bardziej… Oni Cię nie rozumieją.

Albo idziesz w pięknej spódnicy, z rozpuszczonymi włosami, dumna z tego jak wyglądasz. Wysiadasz z drogiego auta, mąż kobiety, idący z nią naprzeciwko, zaczyna się na Ciebie patrzeć, udając, że nie. „Dziwka!” – syknęła żona, poprawiając stary sweter kupiony na wyprzedaży (bo szkoda pieniędzy) i włosy z odrostami, których on nienawidzi, bo to jedyny sposób, by uchronić obraz siebie, jaki ona widzi w Tobie.

Obraz takiej siebie, jakiej zawsze pragnęła.

Potem zaczynasz odnosić kolejne sukcesy i zarabiasz znacznie więcej. Kupujesz sobie luksusowy samochód i jedziesz nim, dumny, po ulicach. Na pasach ktoś wytyka Cię palcem, inny pluje na maskę. Na tym etapie boli Cię tak samo jak kiedyś, tyle że już zaczynasz pojmować. Uosabiasz wszystko to, czego oni nie mają. Jesteś bardziej znany, nagle ludzie, którzy Cię nie znają, zaczynają mieć opinie na Twój temat. Jesteś złodziejem, manipulantem, kombinatorem, wyzyskiwaczem. Dorabiasz się kosztem innych, którym powinieneś przecież oddać swoje pieniądze. To, co masz, nie jest zasługą Twojej inteligencji ani ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy, gdy inni balowali, zimnych poranków, gdy biegałeś na mrozie, a inni smacznie spali. Przyjaciele odsunęli się od Ciebie, byłeś jakiś taki sztywny, jak nie chciałeś z nimi pić piwa. Rodzina Ci mówi, że musisz ciągle uważać. I wiesz, że głupotą byłoby chowanie się pod brzydkim ciuchem, by jakiś zakompleksiony facet Ci nie ubliżał, albo jeżdżenie gorszym samochodem, by udawać że jesteś normalny.

W restauracji zwracasz uwagę kelnerowi, że jedzenie nie jest dobrze przygotowane i naturalnie prosisz o wymianę. Słyszysz z tyłu: czepialski dupek. I nie rozumiesz, jak można nie zwrócić uwagi przedsiębiorcy będąc klientem, że może usprawnić swój biznes, przecież jesteś klientem i masz prawo być najlepiej obsłużony.

Przecież musi być coś z Tobą nie tak…

I jest. Jesteś emanacją pełni ludzkiego potencjału. Jesteś materialnie bogaty, jesteś piękny i dumny ze swego ciała. Jesteś mądry i z pokorą potrafisz przyjmować wiedzę. Cieszysz się prezentami od Boga wiedząc, że świat to dar dla Ciebie, że możesz zarabiać ile chcesz, pracować z kim chcesz, mieć co chcesz. Jesteś okazem zdrowia, demonstracją nadludzkich możliwości. Jesteś zabawny, miły, sympatyczny. Potrafisz przyznać się do swoich wad i przeprosić, gdy kogoś zranisz. Nie masz potrzeby bycia idealnym, masz potrzebę wzrostu i obfitości.

I będąc tym wszystkim, pokazujesz każdemu kto taki nie jest (99% innych ludzi) kim można się stać. Krzyczysz do nich każdym zakupem, krokiem, słowem: Wy też możecie! I jakiś promil Cię posłucha i ciężką pracą i samozaparciem pójdzie. Inni pozostaną z wyborem: uznać to jaki jesteś Ty za wielkie i samemu wziąć się do roboty, albo zniszczyć Cię, zdewaluować, by usprawiedliwić przed sobą samym własne lenistwo, braki, chamstwo, lęki. A nade wszystko: czy jesteś w stanie znieść sukces, bo im wyżej będziesz, tym bardziej będziesz bity.

Nie pytajcie mnie jeszcze, jak osiągnąć sukces. Najpierw powiedzcie mi, czy dacie radę go znieść. To, że będąc bogatym staniesz się w oczach większości złodziejem. To, że mało kto zauważy Twoją ciężką pracę i będzie mówił, że miałeś fuksa albo kombinowałeś. To, że nie będziesz tolerować głupich zachowań swego partnera i odważysz się powiedzieć mu, że ma się zabrać do roboty. To, że przestaniesz tolerować średni serwis w restauracjach i zaczniesz domagać się lepszości, bo wiesz, że człowieka stać na więcej. Powiedz mi, czy dasz radę znieść, gdy będą wyzywali osoby Ci bliskie, które dostają w dupę tylko dlatego, że są Ci bliskie i powiedz mi, czy będziesz umiał odpuścić negatywnym emocjom i być dalej skupiony na swej misji.

Jeśli dasz radę, to zapytaj mnie o sukces. I pamiętaj – na górze boli tylko bardziej.

Prawo przyciągania

Zupełnie nie martwi mnie to, co chcę w życiu osiągnąć, bo po tylu latach realizowania marzeń wiem, że to nie jest problem. Zajmuje mnie coś zupełnie innego, czyli wdrażanie w życie prawa przyciągania. To trzecie, obok prawa wdzięczności i obfitości, które jest kluczowe w moim życiu.

Fundamentem tego prawa jest założenie, że podobne przyciąga podobne.

Skoro tak, to przyciągam podobne do siebie. Jak przyciągnąć milion dolarów? Jak przyciągnąć wspaniałego partnera? Jak przyciągnąć zdrowie? Jak przyciągnąć właściwego pracownika? Jak przyciągnąć mądrych ludzi? Po wielu latach już rozumiem, jak to działa.

Drugim fundamentem tego prawa jest chińskie powiedzenie: jak chodzi jak kura, jak wygląda jak kura, jak gdacze jak kura, to musi być kura (a nie kaczka-oszust). To zaczyna być oczywiste…
Jeśli chodzi milioner, wygląda jak milioner, mówi jak milioner, musi być milionerem. Jeśli chodzi jak mędrzec, wygląda jak mędrzec, mówi jak mędrzec, musi być mędrzec. Itd.

Wyobraź sobie taką sytuację. Ktoś w rzeczywistości zarabia 5K miesięcznie. Ale wygląda na 50K i tak jest postrzegany. Jego rozmówca więc, gdy usłyszy stawkę 10K za usługę, to sobie pomyśli: to tylko tydzień jego pracy, więc to jest okazja. I zapłaci o wiele szybciej niż w sytuacji odwrotnej, w której ktoś naprawdę zarabia 50K, ale wygląda na 5K. Teraz rozmówca słyszy 10K za usługę i czuje się oszukiwany, ma opory, nie chce płacić. Czemu? Bo ma wrażenie że ktoś, kto zarabia 5K, chce go wykorzystać…

Paradoksalnie, ludzie myślą, że kupią sobie ubranie za 10K, gdy już będą dużo zarabiać. Nie wiedzą, że prawdopodobnie bez tego ubrania nie zarobią tych pieniędzy, bo ich mózg nie rozpozna nowego programu, który w tym kontekście jest bardzo prosty: stać mnie.

Nie martwi więc mnie to, czy osiągnę dowolny cel, to już wiem. Martwi mnie kim muszę się stać, by być do niego podobnym. Mieć takie „ja”, być takim Mateuszem, który jest podobny do celu, który chce „przyciągnąć”. Gdy więc świetnie się ubieram i ktoś mówi „on wygląda jak milion dolarów” to wiem, że właśnie mogę podnieść stawki na adekwatne. A to w logiczny sposób zbliża mnie do kolejnej półki finansowej.

To prowadzi też do kolejnej rzeczy, czyli pytania równie istotnego: kim muszę się odstać, by zrobić miejsce na nowe rzeczy w moim życiu, te, które teraz chcę przyciągać? Buddyści powiedzą: musisz odpuścić, zrezygnować z przywiązania, np. do przekonań: to wyrzucanie pieniędzy, tak jak mam jest pewniej, nie chcę ryzykować itp. Największym ludzkim hamulcem jest obawa przed podjęciem ryzyka szczególnie w oparciu o to, co powiedzą inni.

Przyszła niedawno jedna kobieta na coaching, która powiedziała: zarabiam X miesięcznie, chcę zarabiać 2x więcej, co muszę zrobić? Odpowiadam, że musi zbudować taką osobowość, która przyciągnie jej 2x silniejszych (mających więcej możliwości, pieniędzy itd.) klientów. A ci klienci myślą inaczej niż ci, których miała do tej pory. I zaczynamy rozmawiać o jej przekonaniach, o tym w co ona wierzy i okazuje się, że niektóre z tych przekonań nie są dla ludzi, którzy zarabiają tyle, ile chce zarabiać ona. Więc się nie zrozumieją, więc nie ma szans na więcej pieniędzy. Musi zacząć myśleć jak klienci, którzy dadzą jej pieniądze, dzięki którym zacznie zarabiać więcej. I okazuje się, że najtrudniejsze jest porzucenie tego, w co się wierzy. Wiemy, czego chcemy, ale nie chcemy porzucić tego, co nam przeszkadza w osiągnięciu tego.

Procedura:
1. Określ co chcesz.
2. Stwórz taką osobowość, która jest podobna do tego, co chcesz osiągnąć.
3. Pozbądź się osobowości, którą miałeś do tej pory.
4. Działaj tak, jakby przyszłość już teraz była prawdziwa.

Powodzenia!

20 zasad, którymi kieruję się w życiu

Niedawno usiadłem nad swoim kodeksem postępowania i myślenia i zebrałem 20 zasad, którymi kieruję się w życiu.

Wierzę, że przydadzą Wam się i wyciągniecie z nich coś dla siebie. Jeśli spodoba Wam się ten temat, to polubcie go i napiszcie o tym w komentarzu, a ja napiszę więcej.

1. Bardzo ciężko pracuj.
2. Buduj prawdziwe relacje i bądź lojalny.
3. Pomagaj bezinteresownie.
4. Ignoruj i opuszczaj destruktywne energie.
5. Zawsze mierz wyżej.
6. Bądź wzorem dla ludzkości.
7. Wychodź poza poziom, na którym aktualnie znajduje się świat.
8. Prowadź ludzkość do kolejnego etapu ewolucji.
9. Ciągle proś Boga o pomoc.
10. Rób to, co jest właściwe i dobre.
11. Bądź miły i serdeczny dla innych.
12. Otaczaj się mądrzejszymi od siebie.
13. Słuchaj intuicji i Boga.
14. Ciągle się ucz.
15. Bądź najlepszy albo umrzyj próbując.
16. Jesteś narzędziem w rękach czegoś większego.
17. Świat materialny to prezenty za Twoje oddanie, lojalność i służbę.
18. Wszystko co się dzieje, jest potrzebne.
19. Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce.
20. Urodziłeś się, by być kimś wielkim i wyjątkowym, mniej niż to nie jest wystarczające.

Zawsze jest rozwiązanie!!

Jestem pierwszy raz w warszawskiej pizzeri w centrum miasta. Przyjechałem, zamawiam pizze na wynos dla siebie i rodziny. Kelnerka mówi, że się skończyły pudełka; ok, mieli duży ruch, luz. Mówię do niej więc: proszę znaleźć rozwiązanie, zawsze coś można wymyślić. Ona na to że się nie da i koniec. Proszę ją by zawołała szefa; przychodzi menedżerka i oferuje pokrojenie pizz na kawałki i upakowanie ich w mniejsze pudełka. Dziękuję jej, chwalę ją, dostaję co chciałem. Czemu?

Bo wymagam i wiem że „nie da się” jest opisem przekonań człowieka a nie obiektywną rzeczywistością. Bo wiem że ktoś kto robi biznes nie chce stracić klienta więc im pomagam mnie nie stracić. Bo znam model Setha Godina dzielący ludzi na liderów i podążających. Kelnerka jest kelnerką bo tak samo jak wierzy że nic się nie da zrobić z pudełkiem tak samo nic się nie da zrobić z jej finansami, chłopakiem, całym życiem. A menedżerka kreuje rozwiązania, dlatego jest liderką.

To jak robisz cokolwiek tak robisz wszystko. – Harv Eker

Mózg ma jeden punkt odniesienia do podejmowania decyzji i jesteś nim Ty.
Nie bądź tą kelnerką. Nie bądź klientem odchodzącym z pustymi rękami i złością w ciele. Zawsze jest rozwiązanie i masz prawo go wymagać!! Masz prawo do bycia w pełni usatysfakcjonowanym klientem, partnerem, szefem, kobietą. Nie bój się wymagać bo inaczej nigdy nie ulepszy się żadnego biznesu.

Pizza jest pyszna. Klient zadowolony. Karma zaspokojona. Kelnerka nauczona. Menedżerka dumna. Tysiące czytelników tego posta nauczone efektu Rosentala. Tak, to było ważne wyjście po pizzę!!! :-))