Nikt nie ma nadziei, że go zbawi. Nikt nie chce, by grał rolę nieomylnego guru. Gdy popełni błąd, powinien się do tego przyznać, obiecać poprawę i go naprawić. Jeśli się pomyli – przeprosić, wyciągnąć wnioski i następnym razem zrobić lepiej. Ludzie na odległość wyczuwają fałsz i nawet jeśli nie mają fachowej wiedzy, to rozpoznają kto zmyśla, a kto nie. Pokazać, że pracuje nad swoimi słabościami, a nie udawać że ich nie ma, bo nikt takiemu liderowi nie uwierzy. Siłę definiuje podejście do słabości, a nie ich brak. Odwagę – stosunek do lęku, a tolerancję – szacunek dla wroga. Uczciwość odsłoni prawdziwe oblicze lidera i to nim, a nie narcystycznym wizerunkiem, zdobywa on ludzi.
Tag / doświadczenie
Przekonanie, że „świat jest zły”
Frustruje, bo opiera się na dysonansie poznawczym, czyli różnicy między stanem oczekiwanym a obecnym. Świat jest, jaki jest, ludzkość znajduje się, tak jak zawsze, na określonym poziomie rozwoju świadomości i – w zależności od punktu odniesienia – jest rozwinięta bądź prymitywna. Patrząc przez pryzmat dzisiejszego światopoglądu, topienie kobiet w średniowieczu za bycie rzekomymi czarownicami było prymitywne, podobnie jak przyszłe pokolenia nie będą mogły uwierzyć, że kiedyś ocenialiśmy swoją wartość jako ludzie przez pryzmat liczby uzbieranych przedmiotów czy też że identyfikowaliśmy się z myślami.
Moralne, najczęściej narzucone religią czy kulturą, rozszczepienie świata na „dobry” i „zły” prowadzi do ekstremalnych poglądów i braku akceptacji dla pewnego porządku i biegu rzeczy, charakterystycznego dla ewolucji każdego gatunku na każdym etapie jego rozwoju. To, co było dobre kiedyś, niekoniecznie jest dobre teraz, a to, co jest dobre dla mnie, niekoniecznie będzie takie dla Ciebie. Ilość zła jest zawsze proporcjonalna do ilości dobra, a znacznie łatwiej żyć, gdy bazuje się nie na ekstremalnych opiniach, ale na faktach, i podejmuje adekwatne działania.
Wzorce myślowe „geniuszy”
– Synestezja (Mozart czuł, widział i smakował muzykę).
– Wiele perspektyw i łączenie różnych punktów widzenia (np. Walt Disney odgrywał swoje postacie i patrzył na nie z punktu widzenia publiki).
– Zaangażowanie nieświadomości do przetwarzania informacji (Leonardo da Vinci „gapiący się na ściany”).
– Determinacja i myślenie w kategorii informacji (zamiast np. porażki): wg Artura Szopenhauera każdy pomysł przechodzi przez trzy stadia: wyśmiewanie, atak i akceptację.
– Użycie metafor i porównań (m.in. Einstein mówiący o „ślepym żuku”), by uniknąć ograniczeń logiki.
– Misja wychodząca ponad ego (Einstein: „Chcę poznać myśli Boga, cała reszta to szczegóły”; Leonardo: „Chcę czynić cuda”; Disney: „To nie jest film rysunkowy, my podbijamy światy”).
– Stany up-time i flow (zwracanie uwagi na doświadczenie pierwotne i wychodzenie z interpretacji logicznego umysłu na rzecz nieoceniającej świadomości).
– Skonkretyzowanie i prawidłowe sformułowanie celu, determinacja w jego osiągnięciu (Henry Ford odwiedzający setki banków w celu dostania kredytów).
– Systematyczne użycie wyobraźni (Einstein: „Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza”, obok „co jest” ważne jest też „co może być”).
– Pasje z wielu różnych dziedzin, interesowanie się wieloma rzeczami, ciekawość świata i przenoszenie wiedzy z jednej dyscypliny do innych.
Powyższe – przemyśl i zastosuj. Po prostu.
10 osób które najbardziej wpłynęły na moje życie
1. Andrzej Setman – za bycie Aniołem Stróżem i nauczycielem terapii. To on nauczył mnie, jak pracować z ludźmi i namówił do zajęcia się psychologią.
2. Jan Grzesiak – mój ojciec. Dopiero jako dorosły mężczyzna doceniłem lata modelowania jego poczucia humoru, ekstrowertyzmu, otwartości, wrażliwości, dobroczynności i umiejętności aktorskich.
3. Iliana Ramirez – kobieta, dla której oddałbym swoje życie. Najważniejszy doradca, strażnik, ktoś komu chcę imponować. Jedyna żona, którą chcę mieć.
4. Adriana Grzesiak – moja córka. Przypomina mi cały czas, że nie mam prawa być egoistą i mam się nią zająć. Za jej otwartość, własne zdanie, ciekawość i prawdziwość.
5. Richard Bandler – gdy zobaczyłem jego umiejętności prowadzenia szkoleń uznałem, że kiedyś chcę go przerosnąć. Mistrz w swoim fachu.
6. Richard Moss – mój wieloletni mentor. Człowiek, z którym spotykam się systematycznie i który pokazał mi czym jest energia żeńska i pole świadomości. Nauczył mnie dojrzałości i tego, że jestem czymś więcej niż moje sukcesy.
7. Anthony Robbins – za to, że stworzył świat rozwoju osobistego na makro skalę. Bo jego umiejętności sceniczne są wielkie. Bo zbudował wielki silnik marketingowy. Nauczył mnie myślenia „think big”.
8. Alicja Grzesiak – moja matka. Poprzez wszystkie jej przeżycia ja uczyłem się życia. To, czego jej się nie udało, osiągnęła mną.
9. Gosia Staniewicz – moja pierwsza dojrzała partnerka. Kochająca, ciepła, dobra dusza. Z nią zaczęły się prawdziwe podróże w dalekie strony i bardziej ustabilizowane życie.
10. Wojciech Parczewski – mój nauczyciel angielskiego. Pokazał mi, że nie chodzi o egzaminowanie ludzi ani o ich kontrolę, że można zrobić tak, by sami chcieli się uczyć. Do dziś jest wzorcem nauczyciela.
10 największych przeżyć mojego dotychczasowego życia
1. Zakochałem się – 28 lat.
Kochałem się w nocy z kobietą. W pewnym momencie zacząłem, nie wiedzieć czemu, płakać. Przytuliłem się do niej. Następnego dnia zapomniałem o wszystkich innych kobietach, nie tolerowałem ich dotyku, bo zrozumiałem, że tylko jedna ma prawo do mojego ciała. Wtedy dowiedziałem się, czym jest monogamia.
2. Miałem wypadek – 30 lat.
I wylądowałem w szpitalu z arytmią serca. Miałem mieć robioną kardiowersję, czyli być uśpiony i mieć zatrzymaną akcję serca defibrylatorem, by potem jego bicie wróciło do normy. Miałem hipertrofię, powiększoną lewą komorę. Nie zgodziłem się na to, w jedną noc przemodliłem, przemedytowałem, przehipnotyzowałem się na wszystkie możliwe sposoby. Na drugi dzień wyszedłem ze szpitala rozumiejąc, do czego zdolna jest wiara. W ciągu 10 miesięcy zmniejszyłem mięsień serca, pozbywając się hipertrofii.
3. Dostałem się do finałów olimpiady historycznej – 18 lat.
Nauczycielka od historii zadzwoniła wieczorem, nie przespałem nocy. Zrozumiałem, że jestem czymś więcej niż mentalność małego miasta Koszalina. Zacząłem siebie traktować w kategorii Polaka.
4. Urodziło mi się dziecko – 30 lat.
Wyjechałem po porodzie ze szpitala i wracałem samochodem bardzo uważnie prowadząc. Zrozumiałem, że od mojego losu zależy los kogoś innego. Zacząłem dbać o siebie by jej było dobrze.
5. Występ z najlepszymi trenerami na świecie – 33 lata.
Wystąpiłem przed widownią 4000 ludzi jako jeden z prelegentów. Podczas tego występu, gdy dostawałem co chwilę brawa, poprosiłem widownię by przestała klaskać, bo chciałem dokończyć to, z czym przyszedłem. Zrozumiałem, że nigdy nie chodziło o podziw, ale o służbę.
6. Kariera międzynarodowa – 26 lat.
Po 2 tygodniach nauki hiszpańskiego poleciałem do Meksyku, by uczyć tam angielskiego w tydzień. Ze strachu miałem biegunkę w samolocie. Szkolenie wyszło znakomicie. Rozpocząłem karierę międzynarodowego trenera i zacząłem siebie widzieć jako obywatela świata.
7. Taksówka z dziewczyną – 28 lat.
Jechałem w Mexico City z dziewczyną w taksówce. Padało, a taksówka była brudna. Nie miało znaczenia gdzie jadę, na jak długo, po co. Byłem z nią szczęśliwy. Nic więcej się nie liczyło poza tą chwilą.
8. Dostanie się do klasy zerówkowej – 14 lat.
Zamiast do 8 klasy podstawówki po zdanym egzaminie poszedłem do zerówki – eksperymentalnej klasy w liceum dla ludzi zdających eksternistycznie przedmioty programowe, a uczących się non stop angielskiego. Poznałem tam nauczyciela, pana Parczewskiego, który odmienił moje podejście do nauczania i był wzorem do naśladowania. Zrozumiałem, że klasyczna edukacja jest czymś, czego nigdy nie będę robił.
9. Porsche Turbo – 27 lat.
Kupiłem samochód, który był marzeniem. Spełnieniem idei prestiżu, sukcesu, radości. Kochałem go i tak samo jak mnie uniósł, tak samo mnie niszczył, bo to on prowadził mnie, a nie ja jego. Bogu dzięki miałem w nim wypadek rok później.
10. Korepetycje – 14 lat.
Jedna lekcja niemieckiego dla koleżanki, która zostawia dwie rzeczy: komplement, że świetnie to robię i pieniądze. Służenie innym łączy się z pieniędzmi i rodzi się pasja, która tworzy nauczyciela jakim jestem do dzisiaj.
A jakie są Wasze najważniejsze przeżycia?
22 rzeczy które odkrywasz po przekroczeniu 30-ki
Myślałem o czym Wam dziś napisać i dostałem maila ze zdjęciami z ostatniego występu. Popatrzyłem sobie na kilka z nich, zobaczyłem siebie sprzed 2 lat i osób, które na moim przemówieniu mnie słuchały. I pomyślałem.. starzejesz się, chłopie. I uśmiechnąłem się do siebie. Lubię się starzeć. Czuję się jak butelka czerwonego wina – im więcej lat, tym większa wartość. Choć butelka trochę murszeje, hehe.
To się zaczęło gdy miałem 30 lat i usłyszałem dziwny tekst lekarza, który mówi, że należy bardziej na siebie uważać. Na początku myślisz, że żartuje, ba, nawet słuchasz z dumą, że gdy inni traktują cię poważnie, to znaczy, że wchodzisz w okres dorosłości. W pewnej chwili pojawia się jednak ukradkiem: „W pańskim wieku nie można już…”. A Ty sądziłeś, że to nigdy nie nastąpi! Siwe włosy też nie są już rzadkością. Potrzebujesz snu, by móc funkcjonować następnego dnia, i wiesz, że zmarszczki również nie znikną. Tak, młodość się kiedyś skończy!
Zebrałem te obserwacje w artykuł, który umieściłem na swoim blogu. Mam nadzieję, że Was zainspirują. Oto lista 22 rzeczy, które odkrywasz po przekroczeniu 30-ki.
1. Nie chce Ci się imprezować.
Kiedyś obowiązkiem towarzyskim było weekendowe wyjście na imprezę. Nie wychodziły tylko mruki, nudziarze i kujony. Nawet jak Ci się nie chciało, to nie wypadało się do tego przyznać. Dawno minęły czasy, gdy urwany film był powodem opowieści podszytych dumą. Kac niszczy teraz cały dzień, a szkoda tracić cokolwiek. Alkohol nie służy do imponowania znajomym, ale do delektowania się smakiem albo tworzeniem rytuału udanego wieczoru. Miejsce tanich wódek zajmują lepsze jakościowo trunki, czekające na sprzyjającą okazję do konsumpcji. Wiesz, kiedy przestać, i współczujesz nastolatkom, które swoje poczucie własnej wartości budują na ilości wypitego alkoholu. Gdy widzisz krzyczących na ulicach pijanych mężczyzn, myślisz, że są niedojrzali, i ze wstydem wspominasz, że sam kiedyś tak wrzeszczałeś, dumny jak paw, że inni zwracają na Ciebie uwagę. Dzisiaj wieczorami robisz się śpiący, bo następnego dnia musisz wstać do pracy, a w weekend z przyjemnością wylegujesz się do południa i odsypiasz. Współczujesz młodym dziewczynom, które nad ranem ledwo żywe wracają do domu, gdy Ty akurat poszedłeś pobiegać. Jak czasem nawet gdzieś wyjdziesz i poobserwujesz młodych ludzi – skupionych na tym, czy inni się na nich patrzą i co pomyślą, uprawiających narcystyczny samogwałt poprzez pozowanie i towarzyskie brylowanie – zastanawiasz się, jak to możliwe, że sam kiedyś zachowywałeś się podobnie… A jednak – imprezowanie stało się nudne.
2. W końcu wiesz czego chcesz.
Ciągle i zawsze coś robisz. Słowo „nuda” nie istnieje w Twoim słowniku, bo nie ma na nią czasu. Pracujesz, pracujesz, a w wolnym czasie pracujesz. Jesteś zajęty zawsze i wszędzie, każda wolna chwila to możliwość zrobienia czegoś. Jeśli dodatkowo prowadzisz własną firmę, to pewnie nie odróżniasz weekendów od innych dni tygodnia. Możesz mieć też drugi etat jako rodzic. Na dobrą sprawę praca stała się synonimem życia. To dlatego, że trzydziestolatek wie, czego chce, i wie, że musi działać, by to osiągnąć. Działasz więc.
3. Stałeś się za kogoś odpowiedzialny.
Żarty się skończyły. Ktoś na Ciebie czeka w domu i spóźnienie się może go zranić. Jeśli nie zarobisz pieniędzy, ktoś przez to będzie cierpiał. Od tego, jak postąpisz, zależy los współpracowników, a osoby, które Cię słuchają, biorą sobie Twoje słowa do serca. Jeśli zostałeś rodzicem, tym bardziej się starasz i zanim wydasz więcej pieniędzy, pomyślisz, czy to mądry wydatek. Rodzina, firma, obowiązki – to wszystko powoduje, że zaczynasz żyć coraz bardziej z myślą o innych. Jakość Twego życia bezpośrednio przekłada się na jakość życia innych.
4. Doceniasz wartość pieniądza.
Zastanawiasz się, jak kiedyś mogłeś myśleć, że pieniądze nie mają znaczenia, albo opowiadać, że bogaci to egoistyczne snoby. I choć nie kupisz za nie szczęścia, to z całą pewnością posiądziesz wiele przedmiotów, które Cię uszczęśliwią. Kupisz dom dla swojej rodziny, spłacisz raty kredytów, nabędziesz potrzebny samochód i zabezpieczysz się na czarną godzinę. Wydajesz mądrzej, planujesz domowy budżet i wydatki na przyszłość. Pieniądze stały się potrzebne, więc chcesz więcej zarabiać.
5. Prawdziwi przyjaciele są warci więcej niż powierzchowne znajomości.
Są z Tobą od wielu lat i nie oceniają Cię, gdy się zmieniasz. Nie mają do Ciebie pretensji o to, że „znowu Ci odbiło”, nie chcą też Cię zmieniać. Szkoda Ci czasu na powierzchowne znajomości i wszystkie zabiegi z tym związane: udawanie, granie, plotkowanie, wypadanie w określony sposób. Przy swoich przyjaciołach nie musisz udawać i zastanawiać się, czy dobrze wypadasz. Stanowią oazę prawdy w świecie wizerunku i intelektualnego oddziaływania. Doceniasz to, że ktoś jest prawdziwym lustrem, i że niezależnie, kim się staniesz, będzie dla Ciebie wsparciem.
6. Jakość ma znaczenie.
Kiedyś jadłeś, co popadło i co było najtańsze. Chodziłeś w ciuchach, których dziś pewnie byś się wstydził. Oszczędzałeś na wszystkim, również zdrowiu. Teraz wiesz, że można mieć jakość albo jakoś. Że jest kolosalna różnica między tym, jak się czujesz, gdy wychodzisz w dobrze skrojonym garniturze albo w dresach. Rozumiesz, że za jakość warto więcej zapłacić i mądrzej jest kupić coś rzadziej, ale lepszego. Patrzysz na składniki pożywienia, czytasz etykiety produktów, jesteś bardziej świadomy swoich potrzeb i wymagań.
7. Za nic w świecie nie chciałbyś znowu być młody.
To trzeba powiedzieć głośno: ten, kto chce znowu być młody, chyba młody nigdy nie był. Dojrzałość przynosi zrozumienie działania świata, jest ulgą od niepotrzebnych zmartwień, pozwala żyć własnym, a nie cudzym życiem. Emocjonalna labilność poprzedniej dekady ustępuje miejsca konkretnym celom na przyszłość i dobrej zabawie z ich osiągania. Znowu wracać do tego, co było, i nakładać hipsterskie ciuchy? Nie, dziękuję!
8. Można mieć zwykły seks bez wyrzutów sumienia.
Kiedyś trzeba było starać się, by dobrze wypaść. Czy mu się spodobam? Czy ją zaspokoiłem? Czy miała orgazm, czy tylko udawała? Te wszystkie pozycje z Kamasutry okazały się dobre w filmach dla dorosłych, ale w prawdziwym życiu może być fajnie nawet, gdy nie ma fajerwerków. I jeszcze jedno: można głośno powiedzieć, że się nie ma na coś ochoty, i nie mieć w związku z tym wyrzutów sumienia. Zwykły seks też jest OK.
9. Życie zaczyna mieć głębszy sens.
Martwią Cię inne problemy niż to, co zrobisz w weekend, gdzie pojedziesz na wakacje, co pomyśli szef w pracy. Zaczynasz się zastanawiać, co po sobie zostawisz, jaką wizję zrealizujesz, czy będziesz kimś, kto odmieni losy świata, czy też przeżyjesz życie bez większego impaktu. Zaczynasz określać swoją wartość poprzez wielkość celów, jakie sobie wyznaczasz, i trudności rozwiązywanych problemów. Coraz lepiej znasz swój potencjał, więc jakakolwiek forma jego marnowania boli bardziej niż przed laty, gdy aż tak nie wierzyłeś w siebie. Wiesz, że możesz odegrać rolę, która ma znaczenie dla Twoich bliskich, dla firmy, w jakiej pracujesz, dla kraju, w którym żyjesz. Coraz częściej żyjesz, patrząc przez pryzmat tej wizji, a coraz mniej z dnia na dzień. Odkryłeś, kim jesteś. I czego chcesz w życiu. Masz długoterminowe plany, konkretne cele, jesteś skupiony na rezultatach. Stajesz się efektywniejszy, bo nie tracisz energii na mniejsze sprawy. Jesteś na etapie samorealizacji, bo wiesz już, kim jesteś i po co robisz to, co robisz. Znalazłeś powody swego działania, odróżniające Cię od innych. Na pewnym poziomie nie jesteś taki jak inny, skupiasz się na zostawieniu po sobie śladów. Kształtujesz niepowtarzalną osobowość.
10. Życie stanie się trudniejsze.
Nie myślałeś o tym 10 lat wcześniej, patrząc na 30-latków, którzy mają pracę dającą stałe dochody! Dziś już wiesz, że życie nie jest krainą tylko mlekiem i miodem płynącą. Gdy nadchodzi czas rozstania z bliską osobą, nie sprowadza się ono do wysłania pojedynczej wiadomości czy nieco trudniejszej rozmowy – rozstanie często wiąże się z rozwodem, ze wszystkimi jego konsekwencjami. Do tego z pracy można być zwolnionym, ktoś w rodzinie może się rozchorować, majątek można stracić. Problemy z poprzedniego dziesięciolecia to igraszki w porównaniu z tym, co może się wydarzyć teraz.
11. Przestałeś się czepiać o pierdoły.
Jak partner się złości, to się uśmiechasz i czekasz, aż mu przejdzie. Jak internet przestaje działać, to dzwonisz na infolinię i załatwiasz sprawę bez zbędnego narzekania. Wymagasz więcej, więc załatwiasz sprawy szybciej. Gdy ktoś ma dużo pretensji, nie angażujesz się niepotrzebnie. Porzucasz misję: udowodnię, że mam rację, nie znoszę sprzeciwu, wysłuchaj mnie, nawet jak nie chcesz. Bo nie zależy Ci już, by mieć rację, szkoda energii. Sprzeciw jest OK, bo Ci nie zagraża, znasz przecież swoją wartość.
12. Rozumiesz, że nigdy nie będziesz idealny.
Nie znajdziesz kobiety, która będzie księżniczką, ani mężczyzny z bajki. Kupujesz mniej wizerunkowych bajek, bardziej interesuje Cię wnętrze człowieka, jego mentalność i podejście do życia. Przestajesz atakować się tak bardzo za błędy, masz dystans do ludzkich wad i przywar. Rzadziej czepiasz się innych, a to dlatego, że coraz niechętniej sam się zmieniasz. Dążenie do ideału było bajką, w którą już nie wierzysz, i uczysz się cieszyć z tego, co masz. Gdy mąż nie jest w nastroju, wiesz, że po prostu ma kiepski dzień, a nie „przestał Cię kochać”. Szef też przechodzi kryzys, a nie „nie widzi mojego potencjału”.
13. Wyjeżdżasz czasem bez rodziny.
Kiedyś wyjazdy oznaczały cierpienie i rozłąkę, ba, mogły nawet wywoływać lęk, że związek się skończy. Tęsknota bolała, a dziś jest uczuciem, które towarzyszy radości z bycia z samym sobą. Możesz iść na kawę bez koleżanek, z gazetą w ręku usiąść w parku, wyjechać na kilka dni w dowolnym celu i cieszyć się samotnością. To dlatego, że osobowość jest bardziej ustabilizowana i znasz siebie o wiele lepiej niż 10 lat wcześniej. Wiesz, czego możesz się po sobie spodziewać, i sprawia Ci radość bycie z samym sobą. Z chęcią wrócisz do swego dziecka i partnera, ale naprawdę dobrze jeszcze chwilę spędzić bez nich.
14. Twoi rodzice są super.
Oglądanie własnych rodziców w roli dziadków pokazuje, że ta „dwójka odsądzanych od czci i wiary katów” to jednak wspaniali, kochający ludzie. Czemu tacy nie byli, gdy byłeś nastolatkiem? Czemu się czepiali, ograniczali wolność i utrudniali życie? Teraz zauważasz, że sam taki się stajesz, ale tym razem rozumiesz dobre intencje stojące za tymi zachowaniami. Wybaczasz im spory z przeszłości, zaczyna się relacja dorosłych ludzi z dorosłymi ludźmi, oparta na partnerstwie, przyjaźni, głębokim zrozumieniu i wzajemnej pomocy. To czysta radość widzieć, jak babcia i dziadek starają się wszystkimi siłami pomóc w wychowaniu małego dziecka i jedyne co robią, to kochają je bezwarunkowo. Teraz Ty grasz rolę rodzica!
15. Szkoda czasu na niektórych ludzi.
Kiedyś się tym przejmowałeś: nienawiścią innych, plotkami, krytyką. Dziś ma to coraz mniejsze znaczenie. Wiesz, że szansa na to, by ktoś się zmienił, bywa czasem nikła, a kiedy indziej nie ma po prostu znaczenia, bo sam wybierasz, z kim się zadajesz i dlaczego. Przestajesz spędzać czas czy przejmować się tymi, którzy zabierają Ci energię i robią problemy. Szkoda Ci czasu na zmienianie innych, wybierasz ludzi już ukształtowanych i stabilniejszych emocjonalnie. Polityczne zerwanie kontaktu staje się tak istotną umiejętnością jak poznanie kogoś ważnego.
16. Miłość się tworzy.
To, ile czasu poświęcasz swemu partnerowi, jakość Twojej obecności, komunikacja między Wami stają się fundamentem związku. Gdy coś nie działa – rozmawiacie. Gdy wracasz do domu – całujecie się na przywitanie. Gdy z niego wychodzicie – żegnacie się. Wysyłacie do siebie miłe wiadomości i doceniacie telefon od czasu do czasu, bo to pokazuje, że zależy Wam na sobie. Nie ma dzikiego porywu emocji i zlęknionego oczekiwania: „zadzwoni czy nie?”, a w zamian pojawia się spokój i pewność, że możecie na sobie polegać. Amora z łukiem i strzałką odesłałeś do świata mitów i zastąpiłeś świadomą komunikacją. Uff, co za ulga mieć na to wpływ!
17. Zaczynasz widzieć ryzyko, że coś się może zmienić.
Stabilność i bezpieczeństwo stałej pracy, rodzina na utrzymaniu i pewność prawdziwych relacji są równoważone zdarzeniami losowymi, których nie sposób przewidzieć. A to zdarzy się wypadek samochodowy w najmniej oczekiwanej chwili, a to ktoś z rodziny zachoruje albo para, która wydawała się bardzo kochać, nagle się rozwodzi. Dopiero teraz, gdy ustabilizowałeś swoje życie, pojawiło się ryzyko jego utraty. Nie znają lęku ci, co nic nie mają, a Ty na tym etapie życia chcesz mieć to, do czego tyle czasu dochodziłeś.
18. Dziecko zmusza Cię do bycia najlepszą wersją siebie.
Palenie zaczyna być egocentryczne, gdy rodzi się dziecko, jedzenie śmieciowego jedzenia daje fatalny przykład, a głupie zachowania nie są wzorcem, o jakim marzysz. Dziecko wyciąga z Ciebie i te najgorsze, i najlepsze cechy. Masz dla kogo żyć i wiesz, że jesteś potrzebny. Starasz się. Uczysz cierpliwości, tolerancji, wybaczania, miłości. Ten nowy zestaw obowiązków zmusza Cię do bycia w najlepszej formie emocjonalnej, psychicznej i fizycznej.
19. Nie musisz wszystkiego robić sam. Ani wszystkiego umieć.
Przestajesz się bać, że ktoś zrobi coś gorzej od Ciebie; nie dlatego, że tego nie zrobi gorzej (bo pewnie zrobi), ale dlatego, że czas stał się cenniejszy. Wiesz, że są pewne rzeczy, które musisz zrobić Ty, bo wiesz, co potrafisz. Dzięki temu nawet nie starasz się zabierać za rzeczy, które nie są Twoje. Kiedyś chciałeś imponować, szukałeś poklasku czy akceptacji. Dziś robisz swoje. I nie robisz czyjegoś. To piękny okres, by otwierać firmy, bo jeszcze masz motywację, a już jesteś gotowy do działania zespołowego.
20. Istnieją uniwersalne etapy w życiu.
Gdy widzisz młodych ludzi i problemy, przez jakie przechodzą, z jednej strony myślisz: „Ależ to trywialne, co za strata czasu!”, a z drugiej ich rozumiesz. To dlatego, że sam przez to przechodziłeś. Wiesz, jak skończą się niektóre ich błędy, i rozumiesz, że w życiu istnieje pewna etapowość. Sam też jesteś na pewnym etapie – i z ciekawością obserwujesz, co się wydarzy za jakiś czas!
21. Jesteś seksowny jak nigdy dotąd.
Choć nieco trudniej schudnąć, to jednak nigdy wcześniej nie czułeś się tak sexy. Pewność siebie jest większym afrodyzjakiem niż piękne ciało, a dawanie do myślenia lepszą formą uwodzenia niż eksponowanie zasobów. Wiesz, czego chcesz w łóżku, nie wstydzisz się o to prosić, a eksploracja łączy się z radością czerpania przyjemności. Możesz się zapomnieć, nie musisz jakoś wypadać, jest doskonale. Już się nie wstydzisz. A jak się postarasz, to wyglądasz bosko, olśniewając innych. Ale nie zachowujesz się tak, by zrobić wrażenie na innych, tylko dla samego siebie. Cieszysz się z mocy, jaką masz w sobie i ją akceptujesz.
22. Twoje życie dopiero się zaczyna.
Choć jesteś już po trzydziestce, myślisz: „Ciekawe, jaki będę mając 40 lat. Przecież to dopiero początek!”.
Rozwój jest…
Nigdy nie chciałem
Nigdy nie chciałem mieć związku z przeciętną kobietą, ale mądrą i atrakcyjną, taką bym się nią chciał chwalić przed innymi.
Nigdy nie chciałem zarabiać średniej krajowej, chciałem być milionerem, miliarderem, mieć swój własny samolot i wiedzieć że stać mnie na wszystko co sobie wymarzę.
Nigdy nie chciałem spać pod namiotem, mieszkać w małej kawalarce, wyjeżdżać na wakacje nad polskie morze i nudzić się jak mops na plaży pijąc piwo. Chciałem domów zagranicą, podróży w egzotyczne miejsca, próbowania ciągle czegoś nowego.
Nigdy nie chciałem mieszkać tylko w jednym kraju, bo nigdy nie uważałem się za obywatela jednej nacji ale całego świata.
Nigdy nie chciałem mieć głupich ludzi dookoła siebie. Marudnych, negatywnych, ciągle niezadowolonych.
Nigdy nie chciałem mieć normalnego ciała na którym pojawia się co roku nowa fałda tłuszczu, ale mieć pokazowy sześciopak bym z dumą rozbierał się przy mojej partnerce.
Nigdy nie chciałem spędzać czasu w pracy której nienawidziłem z ludźmi z którym nie łączyła mnie żadna wizja, robiąc niepotrzebne rzeczy dla szefa który miał mnie w dupie. Chciałem pracować tak, by nie istniał czas, z pasją i przydatnością dla innych, z ludźmi którzy są mi bliscy.
Nigdy nie chciałem być po prostu jednym z wielu, chciałem zmienić świat, stać się bohaterem i wzorcem dla innych, punktem odniesienia dla przyszłych pokoleń. Chciałem być zapamiętany przez historię.
I dlatego postanowiłem coś z tym zrobić. Bo skoro tego nigdy nie chciałem, to dlaczego to miałem?
Przestałem podchodzić do przeciętnych kobiet tylko dlatego że wiedziałem że mnie nie odrzucą i zacząłem rozmawiać z tymi które uważałem za piękne. Musiałem zwalczać wstyd, starać się, lepiej wyglądać, nauczyć się elokwentniej mówić, mieć większą klasę. Przestałem więc być prostakiem, narcyzem, chłopczykiem. I znalazłem taką kobietę.
Przestałem pracować dla kogoś innego, narzekać na szefów i polityków. Kombinować jak przyoszczędzić małe pieniądze, być dusigroszem. Konfrontowałem się ciągle z lękiem że kiedyś zabraknie, że ktoś zabierze. Przestałem być zazdrosny i źle życzyć tym którym się udało.
Przestałem robić to co wszyscy i się przejmować tym czy im się spodoba. Nie słuchałem rodziców którzy odradzali stopa w Turcji, embarga gdy na łódce przepłynąłem z Florydy na Kubę, przewodnika który sugerował odpuszczenie odwiedzania terenów plemiennych w Pakistanie. Najpierw wydawałem pieniądze a potem się martwiłem jak je oddać. Zawsze oddawałem.
Walczyłem z wewnętrznym zakompleksionym Polaczkiem jeżdżąc zagranicę. Przestałem narzekać że Niemcy mają lepiej i podwinąwszy rękawy nosiłem u nich ciężkie meble. Zrezygnowałem z ucieczki w historie pt. talenty językowe i zakuwałem jak młotek słówka w językach obcych. Skonfrontowałem się z lękiem że w innym kraju wszystko będę musiał zaczynać od początku. Bo to prawda.
Przestałem marudzić, zacząłem dziękować. Przestałem być negatywny, zacząłem być bardziej racjonalny i wesoły. Przestałem szukać poklasku bo zrozumiałem że ten dostanę tylko od tych którzy jeszcze nie znaleźli go w sobie. Zacząłem uśmiechać się do ludzi, czasem zupełnie obcych, mówić do nich inaczej niż wszyscy. Przestałem ich krytykować w mojej głowie.
Przestałem przewracać się w łóżku z boku na bok jak dzwonił budzik i szukać tysiąca powodów dla których warto było spać nadal. Szedłem biegać i ubierałem się ciepło, bo czasem wtedy padał śnieg. Im było zimniej, tym bardziej pochylałem pod niego twarz. Przestałem się identyfikować z tym czy jest zimno czy gorąco, czy mi się chce czy nie. Po prostu. Trzeba było zrobić trening.
Przestałem się zastanawiać kiedy wyjątkowi ludzi mnie znajdą tylko zacząłem ich szukać. Poświęcałem żmudne godziny by przygotować oferty wideo do innych krajów. Przestałem być niewolnikiem mego wykształcenia i zrozumiałem, że muszę stworzyć sam swoją pracę.
Przestałem się poniżać i udawać, że nie ma we mnie wyjątkowości. Że jestem na tej planecie z jakiegokolwiek innego powodu niż jej zmiana na lepsze. Przestałem się bać słów: Jest we mnie magia. Miłość. Jestem stworzony do Wielkich Rzeczy. I zacząłem tak mówić do innych. A oni zaczęli je mówić do mnie. I mi uwierzyli. Bo ja przestałem się oszukiwać.
Nazywam się Mateusz Grzesiak. Niedawno się urodziłem.
