11845237_865151133555034_8039089599255015057_o

3 teksty o Polskości i polactwie – analiza

Przez ostatnie trzy dni pisałem o polskiej mentalności – zarówno jej pozytywnej, jak i negatywnej stronie, skupiając się przede wszystkim na faktograficznym opisie aktualnej mentalności statystycznego Polaka. Przeczytałem uważnie każdy komentarz i poniżej moje wnioski. Czytając je, weź pod uwagę, że:

– uogólniając jesteśmy w stanie opisać socjologiczny prąd, który będzie prawdą zgeneralizowaną, z oczywistych względów nieodnoszącą się do każdego Polaka z osobna. Nie zmienia to faktu, że określony procent populacji liczonej w kilkudziesięciu milionach myśli w określony sposób, a to powoduje takie a nie inne zachowania tłumu. Pisząc więc „Polacy” mam na myśli określoną grupę społeczną – nie znaczy to absolutnie, że wszyscy tacy są.
– moją intencją jest edukacja – uświadamianie jednostek o istnieniu określonych wzorców i sugerowanie lepszych rozwiązań. Podanie rozwiązań nie ma racji bytu bez zdiagnozowania choroby.
– każda kultura per se ma określone cienie – z racji niepowtarzalnej historii te polskie są inne niż np. brazylijskie czy niemieckie. Jest oczywiste, że pisząc do Polaków, skupiam się na tym, co ma dla nich największą wartość i pozwala dokonać zmian, czyli cieniach polskich. Pisanie o cieniach i bolączkach Meksykanów byłoby ciekawostką poznawczą, a moim celem nie jest tylko zaciekawiać, ale uczyć.

Oto wnioski:

1. Bycie ofiarą

Powtarzający się wzorzec, który przebijał się w komentarzach to szukanie winnego. Oto najczęstsi „sprawcy polskiego cierpienia”.

Rząd – przeciętny Polak jest przekonany, że rząd jest winny jego położeniu i że gdyby się ten rząd zmienił, wtedy „wszystko byłoby dobrze”. Ten Polak nie rozumie, że:

– człowiek wybiera w wyborach takiego polityka, z którym się identyfikuje, czyli takiego, który jest do niego podobny. Jeśli polityk podobny do niego nie będzie, nie dostanie od niego głosu.
– jeśli więc weźmiemy np. pod uwagę, idąc za badaniami Euler Hermes, że 80% polskich pracowników okrada swoich pracodawców, to 80% nieświadomie wybierze polityka, który będzie okradał swego pracodawcę, czyli społeczeństwo go wybierające. Powodem jest właśnie identyfikacja – ludzie ufają tym, którzy są do nich podobni, niezależnie od tego czy chodzi o moralność, etykę, poziom finansowy lub intelektualny, atrakcyjność. To znaczy, że złodziej identyfikuje się ze złodziejami, cham z chamami, atrakcyjna dziewczyna z atrakcyjnymi dziewczynami, milioner z milionerami itd.
– każda kategoria inaczej się ocenia; dla biednego bogaty jest złodziejem, a dla innego bogatego sprawczym przedsiębiorcą. Dla głupka inteligent jest zarozumiały, dla osoby inteligentnej kimś godnym podziwu. Dla osoby niechętnej do zmiany coach jest manipulantem, a dla osoby otwartej wsparciem. Dla chama wrażliwość to słabość, dla osoby świadomej to empatia.
– dlatego, by zrozumieć którzy politycy są wybierani, należy zrozumieć jacy są ich wyborcy, czyli ludzie którzy się z tymi politykami identyfikują. Jeśli więc przeciętny Polak jest nieufny, kombinuje, narzeka, jest pieniaczem i nie ma wiele inteligencji emocjonalnej, to dokładnie takiego polityka wybierze. Jeśli jest odważny, bezpośredni, mówi co myśli, to dokładnie takiego polityka wybierze. Itd.
– wybierając go, jest z nim zidentyfikowany – następuje psychologiczny proces asocjacji, czyli zatracenia siebie. Na tym etapie wyborca = polityk. To trwa do momentu, gdy…
– … polityk dostaje mandat i staje się osobą rządzącą. Teraz dopiero następuje separacja i wyborca go widzi z zewnątrz, więc przestaje się z nim identyfikować (nie możemy dojrzeć X będąc z X zidentyfikowanym). W tym momencie widzi czarno na białym, kogo wybrał.
– a ponieważ widzi teraz dopiero cienie – negatywne strony osoby wybranej – ma dwie możliwości. Pierwsza to uznać, że został oszukany, że to wina polityka. A druga to powiedzieć: „Aha, czyli to jest lustro mnie samego. Dopiero gdy go wybrałem, zobaczyłem w nim siebie samego. Czyli jeśli ja się zmienię, wybiorę kogoś innego.” Jak myślicie, którą wersję wybierze ten Polak?

Politycy w Polsce są tacy, jaka jest średnia naszego społeczeństwa. To właśnie społeczeństwo produkuje (wychowuje, kształtuje) ludzi – i że dopóki ono się nie zmieni, nie ma „fabryki” innych polityków, bo po pierwsze nie mają gdzie się nauczyć innej mentalności (wychowywani w złym polactwie i dobrej Polskości), a po drugie nawet gdyby byli znacznie inteligentniejsi od przeciętnego Polaka (a tacy powinni rządzić), to ze względu na brak identyfikacji nie zostaliby nigdy przez niego wybrani.

Wyobraź sobie, że pojawia się inteligentny polityk, który ma wiedzę o np. braku społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Mówi do Polaków: „Zapraszam Was do wzięcia odpowiedzialności za nasz kraj.”. Jak myślisz, ile osób chce to z nim robić i krzyczy: „Super, prowadź!”? Dokładnie tyle, ile ma świadomość, że są kowalami własnego losu i jest zaspokojona pod kątem samorealizacji, bo dopiero wtedy ludzie stają się społecznikami. Czyli mało. Większość Polaków, która jest mu potrzebna do wygrania wyborów (dostania się do parlamentu, co umożliwi mu dokonywanie zmian), krzyknie: „Aaa ty kombinatorze, myślisz że to my – naród – mamy zrobić za Ciebie Twoją robotę? Nie zwalaj na nas, to Ty masz uzdrowić ten kraj!” Inteligentny polityk odpowiada: „Moi drodzy, musicie zrozumieć, że w demokracji zmiany nie dokonują się jednostkowo, ale zbiorowo. Jeden murarz nie wybuduje domu. Musimy wszyscy zacząć żyć tym, że Polska jest ważniejsza niż Polak. Są na to modele, np. Japonia…” I polityk mówi dalej. I dostaje hejt. I do widzenia.

Nawet gdyby taki inteligentny polityk się pojawił, na dzień dzisiejszy nie zostanie wybrany. Piękno jest w oczach patrzącego. Inteligencja również. Świadomość też. I cała reszta. Chamstwo, agresja, zazdrość.

W Polsce albo nie mamy takich polityków, bo sami tacy nie jesteśmy i nie ma skąd ich wziąć, albo jak urodzi się rodzynek, to nigdy go nie wybierzemy z racji braku identyfikacji z nim. To jest błędne koło. Jeszcze trzecia opcja – on nic nie zrobi, bo nie dostanie wsparcia społecznego, bo jego idee nie zostaną zrozumiane.

Dam Wam przykład, jak to działa, na sobie. Każdego dnia piszę jakieś teksty tutaj, co kilka dni wypuszczam materiał edukacyjny – film, artykuł na bloga, itd. Nie biorę za to ani złotówki, kosztuje mnie to dużo pracy i pieniędzy – tak wybrałem, bo realizuję się pomagając ludziom i mając duży wpływ na kulturę. Wiedzę, którą przekazuję, sprawdzam – jest oparta na wielu faktach z zakresu psychologii i socjologii. Czy sądzicie, że przeciętny Polak powie: „Super, że się dzielisz!”? Nie, przeciętny Polak nie rozumie, co ja robię. Sądzi, że nim manipuluję. Jest przekonany, że nie jest mu to potrzebne. Nie rozumie ani czym jest coaching, nie oddziela opinii od faktów, czuje się zagrożony, gdy ktoś ma inne zdanie.

Czy gdy napiszę, że jest się kowalem własnego losu, to zidentyfikują się z tym miliony wchodzących w rolę ofiary ludzi? Czy gdy powiem, że każdy może wytrwałą pracą zbudować świadomy, oparty na miłości związek, to kobiety szukające zbawienia u mężczyzn tego nie skrytykują? Czy jeśli pokażę działalność charytatywną, to dostanę brawa, czy zarzut o brak skromności?
Są dwie opcje – albo grasz w grę pt. obsługa przeciętnego polskiego umysłu i wygrywasz, bo znasz zasady gry, albo idziesz na przekór i edukujesz tego Polaka, by był mądrzejszy. To kwestia wyboru. Pierwsze daje więcej pieniędzy, władzy i poklasku, ale wiesz że ci ludzie robią to nieświadomie, bo karmisz ich społeczne ego,o którego istnieniu nawet nie wiedzą. Drugie daje satysfakcję duchową i zmienia świat, bo idziesz za głosem swego serca i jako wyrazista osobowość jesteś zapamiętany (i masz też więcej wrogów). Tak więc, czy gdy wiesz, że ktoś jest nieświadomy, to go uświadomisz, czy też korzystasz z jego nieświadomości? Wybór zawsze będzie zależał od Ciebie.

Każdy tekst tutaj – i każde doświadczenie życiowe – jest lustrem naszych poglądów o świecie. Jeśli więc w Polsce osiągasz pokazujesz, że jesteś odpowiedzialny za swoje życie, pokazujesz głośno, że to jest możliwe. To powoduje dysonans poznawczy, bo większość ludzi tak nie uważa, sądząc że to rząd odpowiada za ich życie. Powodujesz więc u nich konflikt. I atakują Cię, bo to jedyny sposób by utrzymać swoje przekonanie i nie skonfrontować się z własnymi lękami, do zarządzania którymi nie mają kompetencji – nie znają technik pracy z emocjami.

Drugim miejscem utraty odpowiedzialności jest koncept boga/losu, w tym kontekście rozumianego w kategorii czegoś nieznanego, niekontrolowanego, decydującego o położeniu człowieka. Jeśli więc dotykasz tematu: „Możesz samodzielnie zarządzać swoim życiem!”, to co się z powyższą „siłą wyższą” dzieje? Nie istnieje! Na co przesunę odpowiedzialność za swoje położenie, jeśli nie ma konceptu boga/losu/itd.? Jak wytłumaczę swoje porażki/sukcesy? Jak zrozumiem świat? Skąd będę wiedział, co jest dobre a co jest złe, jeśli dostałem moralność, ale nikt nie nauczył mnie słuchać sumienia? Masa systemów opiera się na takim zewnętrznym nieznanym-czymś. Karma. Islam. Chrześcijaństwo. Nie-wiadomo-co. Vis maior – siła wyższa. Los. Przeznaczenie. Nie ma znaczenia, który z systemów wybierzesz – w każdym jest jakiś zewnętrzny determinant, który rzekomo Ciebie odgórnie tworzy. Nikt go nie widział, nikt go nie dotknął, nikt go nie słyszał – ale wystarczy, że w niego uwierzy, by mózg realizował myśli jako programy nim sterujące.

To świetnie karmi grunt teorii konspiracyjnych dla wszelkiej maści manipulacji, zgodnie z zasadą motywowania polskiego owczego pędu – wystarczy mu podać schemat, że „rząd”, „system”, „wielki biznes” itp. (pierwsza utrata odpowiedzialności) go „dyma” (konspiracja, bo nie wiadomo jak), by Polak zapalił emocje i był sterowalny. W każdym społeczeństwie są takie nieświadome przekonania i „dziury”, a ci do je odkryją i mają złe intencje mogą spokojnie zarządzać stadem owiec.

Teraz wystarczy dorzucić do kotła polski mesjanizm i przekonanie, że jak się cierpi to bóg (siła wyższa, nieważne która, bo chodzi o mechanizm psychologiczny) nas wynagradza, by zbudować sobie przekonanie, że „cierpienie uszlachetnia”. A jeśli tak, to należy również mścić się na innych, bo „to dla ich dobra” (znacie tekst wrzeszczącego rodzica: „To dla twojego dobra!”? – pochodzi właśnie z powyższego przekonania). Patologia tego myślenia polega na pewnej demonicznej logice – skoro cierpienie uszlachetnia, to hejt jest pomocny, bo raniąc kogoś przecież mu się pomaga. Nazwę ten mechanizm Polskim Mentalnym Sado-Maso, w którym sprawianie bólu sprawia przyjemność i jest traktowane jako „dobre”. Niemcy mają nieco inny, ale podobny mechanizm pt. schadenfreude – radość z porażki innych.

Analizując Polaków, widzę dwa fundamentalne źródła utraty odpowiedzialności – rząd i siła wyższa (los, przeznaczenie, Bóg, itp.). W nie jakiś procent Polaków wkłada odpowiedzialność za swoje życie, stając się z psychologicznego punktu widzenia ofiarą. Jeśli przestanie, będzie miał kryzys, bo zobaczy jak wiele nie potrafi. Wówczas zacznie ćwiczyć, będzie miał wyniki, aż w końcu zrealizuje swoje marzenia.

Odpowiedzialność jest tym dla życia czym silnik dla samochodu czy serce dla ciała. Bez niej można zapomnieć o jakiejkolwiek sprawczości. Istnieją nacje, które ofiarności nie mają – chociażby amerykańska. Ma ona inne bolączki (sztuczność, arogancja, ignorancja, wyparcie negatywnych emocji), ale jeśli chodzi o budowanie sprawczości mają lepszy model od Polaków. Dominuje u nich bowiem etos protestancki – każdy jest kowalem swego losu. Niemcy dla odmiany uznają, że jeśli coś nie działa, to system jest winny i należy go ulepszyć. To dlatego Ordnung muss sein.

Gdy więc jest problem, to:
– Amerykanie – ja nie działam.
– Niemcy – system nie działa.
– Polacy – rząd nie działa.

2. Atak na inność

Przeczytałem ileś opinii o sobie, ciekawiąc się, co je sprowokowało. Że dzielę Polaków – nie dzielę, tylko diagnozuję. Piszę wyraźnie, że Polacy mają dwie twarze, dobrą i złą – tak jakbym opisał monetę. I dodając dla większego spokoju, że wszystkie nacje tak mają. Ja im pokazuję, co mogą zmienić, bo zauważyłem że mogą być szczęśliwsi. Również, zawsze piszę „my”, bo sam jestem współodpowiedzialny za gówno leżące w moim gnieździe, w które nasrała historia. I robię to na całym świecie, bo po prostu moim domem jest świat, a w każdej kulturze leżą inne gówna.

Przeczytałem, że płacą mi stacje telewizyjne bym to pisał – nie płacą. Mnie nie oglądają tłumy szukające koloru majtek celebryty, ale ludzie dostrzegający wartość mojej pracy i wiedzy. Moja popularność jest efektem mojej wiedzy, którą dzielę się systematycznie od kilkunastu lat z ludźmi. Nie ma w tym żadnej magii, jest zaufanie grupy docelowej, które buduję latami. Do tego profilu dochodzi ponad 10 tysięcy osób co miesiąc.

Przeczytałem, że to co piszę, to bzdury – zapewne dla tego czytelnika, tak. Byłoby wielkim luksusem dostać feedback – co można usprawnić – oparty o konstruktywne i merytoryczne treści, ale nie spodziewam się tego na tym etapie rozwoju statystycznego Polaka. W mym komentarzu nie ma ani krzty negatywizmu – jest stwierdzenie wynikające z obserwacji i porównania do standardów komunikacyjnych, które znam. Tak jak jest zamykanie buzi przy jedzeniu, jest też bekanie i pierdzenie przy stole – zależy od standardów, które ktoś ma, a te zależą od poziomu edukacji jedzących. Skoro w szkołach nie ma komunikacji, nie dziwię się, że mało kto jej używa. Dostać feedback w Polsce to luksus, warto cenić osoby go dające.

Przeczytałem, że ktoś tu wchodzi się pośmiać – bardzo mnie to cieszy, bo śmiech to zdrowie (choć mniemam, że był to cynizm).

Przeczytałem, że jestem naiwny – zgadzam się, w wielu kontekstach bardzo korzystam z naiwności; każda wiara ma w sobie naiwność. Jednocześnie też, biorąc pod uwagę materialne osiągnięcia, na pewno rozumiem też realizm i twardo stąpam po ziemi. Pytanie, czy statystyczny Polak nie sądzi, że negatywizm jest realizmem? Bo jeśli tak, to popełnia błąd sądząc, że czarnowidztwo jest normą. Nie jest, jest ekstremalną odchyłką od niej.

Przeczytałem, że w innych krajach jest tak samo – i prawdą jest, że inne społeczeństwa mają swoje własne problemy. Takie same, podobne lub inne niż nasze. Powiedzenie: lubię warzywa nie oznacza, że nie lubię mięsa. To błąd logiczny. Powiedzenie: Polacy mają także negatywne cechy nie oznacza, że inne nacje mają tylko pozytywne. Każda kultura jest ograniczająca, a potencjał pojedynczych jednostek zawsze wcześniej czy później zaczyna się w nim dusić. Byłem w ponad 120 krajach, spędziłem część życia w innych kulturach (żona Meksykanka, studia w Niemczech, itd.). Nigdzie nie spotkałem kilku cech, które uważam za typowo polskie: takiej zawiści, niszczenia wyjątkowości, mesjanizmu.

Przeczytałem też wyzwiska, przekleństwa, docinki, zniekształcenia poznawcze – i każde z nich, tak jak i powyższe, wynikają z ataku. Atak jest mechanizmem obronnym na lęk. Lęk pojawia się wtedy, gdy czyjeś życie jest zagrożone. Fizycznie zagrożenia nie ma – to internet, a więc świat wirtualny. Jedyne zagrożenie więc to zagrożenie istnienia ego – poglądów, które ci czytelnicy mają nieuświadomione.

Wniosek – człowiek, który się boi zmiany, będzie walczył z tą zmianą na różne sposoby. Meksykanie kładą po sobie uszy, Amerykanie wpadają z wojskiem, a Polacy atakują werbalnie. Ot, taka broń – hejting.

Jest jeszcze wiele wniosków, ale jest też kolacja do zjedzenia. Tak więc smacznego dla mnie, a dla Was pożywki intelektualnej. Peace.

P.S. Polacy mają coś w sobie, że nie można ich zajeb… A ja, cóż, jestem Polakiem. I nie przestanę działać:-)

P.S.2 Zdjęcie idealnie oddaje mój nastrój – satysfakcja z dobrego posta, endorfiny związane z dzieleniem się, no i frytki które zrobiła moja żona.

Make Peace.
Make Love.
Make Poland.1

One Comment

  1. iskrzyszewski2@gmail.com Sierpień 23, 2015 at 3:23 pm

    Witam
    nie mam zmiaru Pana krytykować
    zagadnienia które Pan porusza są dla mnie bardzo istotne pod kątem tożsamości.
    Zajmuje się Pan edukacją ale to się wiąże z
    odpowiedzialnością .

    czyja to wypowiedź-
    prowadzę działalność gospodarczą 35 lat(produkcja bo tylko tam tworzy się pieniądze dobrobyt narodu) tak samo jak w rolnictwie.
    I nie mam na co narzekać.
    Cudów nie było i nie mam.

    Pomówmy o politykach:
    za „komuny” chodziłem na wybory a po każdych wyborach te same twarze w telewizji
    ale teraz się zmieniło żyjemy w wolnym kraju mamy wolne wybory
    ale po wyborach te same twarze w telewizji.
    Kto był sprawcą przemian w Polsce?
    siły ktòre dziś czerpią największe korzyści.
    Na przykładzie:
    politycy
    stocznie (przemysł stoczniowy idzie pełną parą )
    przemysł samochodowy (czy po drogach w polsce jeździ coraz mniej samochodów?)
    przemysł rowerowy (czy coraz mniej rowerów jeździ po ulicach?)
    wygląda na to że zakładając Pana okulary Polacy dążą do samozagłady narodowej -największa emigracja w histori Polski.
    Kopalnie węgla (importujemy węgiel z zagranicy )

    Cytat ” Wiedzę, którą przekazuję, sprawdzam – jest oparta na wielu faktach z zakresu psychologii i socjologii”
    powinniśmy uzupełnić historią Polski
    Okres dwudziestolecia wojennego-
    CENTRALNY OKRĘG PRZEMYSŁOWY
    MIASTO GDYNIA- PORT
    ITP.
    Ja tak to widzę.

    Pański cytat
    „Niemcy dla odmiany uznają, że jeśli coś nie działa, to system jest winny i należy go ulepszyć.”- (I wojna światowz, II wojna światowa,itp.)
    Odnośnie USA
    „chodzi o budowanie sprawczości mają lepszy model od Polaków. Dominuje u nich bowiem etos protestancki – każdy jest kowalem swego losu. ”
    -(FED, Korea, Wietnam, Irak, Afganistan itp.)
    proszę potraktować moją wypowieź jako feedback.
    Pańskie wypowiedzi są dla mnie
    prowokujące do wypowiedzi chociaż może nie wszystko dokładnie odczytałem co Pan przekazał.
    Bardzo się cieszę, że rośnie młode pokolenie
    i los człowieka narodu mają na sercu.

    Dziękuję za pańskie zaangażowanie i życzę sukcesów.
    Irek Skrzyszewski

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *